Nie, wcale nie umarlem. Ani tez nie porzucilem pisania (stety lub nie). Nie wiedziec czemu, czy to przez fegszuje kiepawa, czy tez pewne problemy z praca szarej brei we lbie mym, pisanie mi nie idzie. Znaczy moze by i szlo, ale jakos po robocie jestem tak sprany mentalnie, ze nie wiem co 5, a co 10. A w robocie z kolei nic mi sie nie chce. Nie tylko z reszta mi, caly zespól wespól jakos sie do pracy przylozyc nie moze. Tak sobie siedzimy, marudzimy jak to nam sie okrutnie nie chce, jak to weny nie mamy i takie tam. A ze robimy raczej nie malo, to nasze medzenie nie jest zbyt dobrze uzasadnione.
No i to tak. Teraz sie troche mentalnie ogarnalem, ale to dlatego, ze siedze w samolocie. Mialem siedziec wczoraj, ale troche burza, wiatr i deszcz nakurwiajacy, ze ja jebie, uniemozliwily to. Znaczy mój OS794 do Wiednia odwolany zostal. Bo OS793 zamiast wyladowac w SOF polecial do Plovdivu. Wiec taka troche mala heca, ale w miare sprawnie poszlo. Grzecznie przebookowali na Ciocie Lufe via MUC, a na check-inie dostalem w gratisie miejsce w emergency row. Milusio.
W ogóle to destynacja jest Gorzów. Bo w sumie wypada sie juz tam odmeldowac, a pózniej moze byc ciezko z uwagi na loty w inne miejsca. Taka...
Stay tuned!