praca po 10 godzin dziennie mi nie sluzy. niby powinien z tego jaki profit byc na koncie, ale tez nie bardzo go dostrzegam. poza tym mam pojebana regional manager i nie widze naszej wspolpracy w dluzszej perspektywie. zdecydowanie nie.
w PL troche za krotko. extra dzien w WAW by mnie uraczyl znaczaco. bede musial wziac to pod uwage planujac kolejna ekskursje. w lutym.
nowy telefon mnie raczy. ladny, poreczny i nie tak tandetny jak htc. co nokia, to nokia.
nadal nie mam noclegu w AMS. skonczy sie chyba na hotelu przy lotnisku, bo ceny w miescie dalece skurwiale, a jakosc w przybytkach w zaden sposob z kosztem niekorelujaca.
padam na ryj, a to dopiero poniedzialek.
Monday
Sunday
na chwałę imperium
więc zmieniłem miejsce pracy. po raz kolejny. tym razem taki ni to upgrade, ni downgrade, bo z admina wskoczyłem na recruitment consultant, ale z CV1 spadłem do CV21, czyli +1 godzina na dojazd do roboty i -160 GBP z uwagi na koszty dojazdu.
a w tejże robocie śmierdzi jublem, wkurwami i poniekąd obornikiem. bo niestety posiadam ja telefon służbowy i niemniej służbowy laptop, co powoduje, że mogę pracować wszędzie i zawsze, co już zostało mi udowodnione w ten weekend. w sumie to powinienem właśnie zapoznawać się z formularzami i innymi kwitami, ale już mi się oczy kleją i mózg odmawia kooperacji.
w czwartek wieczorem departure na DUS, co mnie raczy dalece, gdyż bardzo pragnę powrócić choć na weekend, gdzie ludzie nie wyglądają jak skrzyżowanie gnoma z morświnem. co prawda plan wizyty napięty, ale kogóż to jeszcze dziwi. chyba tylko mnie.
AMS przybookowany na grudzień okazał się być dalece chujową ideą, gdyż zasób noclegowy tam chujowy, drogi i ludzie często piszą, że śmierdzi do kompletu. mogłem klepnąć MXP.
a na to wszystko mam czarną dziurę. na koncie. bo niby piniędzy zarabiam, ale wcale tego nie widać. wcale a wcale. pewną przyczyną co prawda może być kupno biletów do ww. AMS i zanabycie nowego telefonu, ale nie jestem pewien.
a w tejże robocie śmierdzi jublem, wkurwami i poniekąd obornikiem. bo niestety posiadam ja telefon służbowy i niemniej służbowy laptop, co powoduje, że mogę pracować wszędzie i zawsze, co już zostało mi udowodnione w ten weekend. w sumie to powinienem właśnie zapoznawać się z formularzami i innymi kwitami, ale już mi się oczy kleją i mózg odmawia kooperacji.
w czwartek wieczorem departure na DUS, co mnie raczy dalece, gdyż bardzo pragnę powrócić choć na weekend, gdzie ludzie nie wyglądają jak skrzyżowanie gnoma z morświnem. co prawda plan wizyty napięty, ale kogóż to jeszcze dziwi. chyba tylko mnie.
AMS przybookowany na grudzień okazał się być dalece chujową ideą, gdyż zasób noclegowy tam chujowy, drogi i ludzie często piszą, że śmierdzi do kompletu. mogłem klepnąć MXP.
a na to wszystko mam czarną dziurę. na koncie. bo niby piniędzy zarabiam, ale wcale tego nie widać. wcale a wcale. pewną przyczyną co prawda może być kupno biletów do ww. AMS i zanabycie nowego telefonu, ale nie jestem pewien.
Friday
Gwoli ścisłości
Uprzejmie informuję, iż w korespondencji pisanej, jak i w komunikacji werbalnej, zwracać się do mnie można Wielce Szanowny Panie Account Managerze.
A zawistnym kurwom i podstępnym chujom życzę na tę okazję miłej konsupmcji gruzu (polecam beton zbrojony) i asfaltu (ten płynny ma niesamowity walor).
A zawistnym kurwom i podstępnym chujom życzę na tę okazję miłej konsupmcji gruzu (polecam beton zbrojony) i asfaltu (ten płynny ma niesamowity walor).
grupa mocy
dzis byl ostatni dzien mojego assignmentu w agnecji. z jednej strony w kurwe nudny (kto to widzial, zebym dzwonil po firmach i pytal o kontakty do hejdz-arow), a z drugiej zajebiscie fajny, bo mam swiadomosc, ze nie zjebalem tych 6 tygodni i ze nadzieje we mnie pokladane zostaly spelnione. ze sobie poradzilem i bylem ok. choc, nie ma co ukrywac, byly momenty trudne i spinajace. ostatecznie jednak pan manager powiedzial, ze da mi najbardziej chujowe, jak tylko mozna, wiec w niego wierze.
w piatek najprawdopodobniej mam interview. sie okaze.
poza tym mam zajebisty homor. i nawet niepewna sytuacja zawodowa mnie zupelnie nie stresuje.
a za 22 dni WAW. czekam.
w piatek najprawdopodobniej mam interview. sie okaze.
poza tym mam zajebisty homor. i nawet niepewna sytuacja zawodowa mnie zupelnie nie stresuje.
a za 22 dni WAW. czekam.
Subscribe to:
Posts (Atom)