Tuesday
Saturday
to break fresh ground
I need a hint.
There is still a lot of questions, but unfortunately, without any answers. And yes, it's fucking annoying.
Thursday
siedz i ani kurwa sie waz myslec o powrocie
chwilowy kryzys mialem i zastanawialem sie, co bym mogl robic w PL. ale kryzys minal i juz nie mysle o PL. wystarczyly do zmiany mej optyki komentarze nt. promocji flimu Trzy i akcji warszawskiego ZDM.
bolanda ma sie swietnie jak widac, wiec nie ma po co tam wracac. no moze ewentualnie po peta.
no i do GDN bym sie udal. jak sie ogarne roboczo i finansowo, to se jebne jaki locik na wrzesien.
Wednesday
informacyjnie
okres ciszy nastac moze. bo za bardzo nie ma sie czym ekscytowac obecnie. procesy rekrutacyjne in progress, pogoda raz bardziej chujowa, raz mniej. poza tym nie mam mocy jakos. i to na tyle.
Friday
Wednesday
Saturday
wydarzenia bieżące
będzie skrótowo, bo jakoś intelektualnie to ja dziś słabo przędę. nie mogę dojść do siebie po lambrusco i zakonnicy, co je żem wczoraj ojebał. o ile zakonnica nie wywołała żadnych efektów, o tyle lamrusco na hejnał (bo inaczej się nie dało, nawet cytryna nie neutralizowała tego słodkiego smaku) pogilgało mnie pod czachą.
przechodząc zaś do meritum, to tak:
- rozpocząłem akcję "skręć se wiosennego romansa". kręcę więc i kombinuję. nie oszukujmy się, to nie ma być romans długoterminowy, ot animacja, co by mi pewne części ciała od nieużywanie nie poodpadały.
- okazało się, że mój level of English jest na tyle niezły, że jestem considered jako kandydat na recruitment consultant w nie najsyfniejszej agencji.
- zrobiłem małe przemeblowanie we komnacie, co by fengszuj się lepiej układał. efektów (poza wizualnymi) nie ma, ale zawsze coś.
- uznałem także za konieczne znalezienie sobie własnego dyplomaty w ramach akcjji "jebnij paszportem dyplomatycznym na security control i miej w piździe". akcja ta wymaga relokowania się do jakiegoś cywilizowanego miasta (w grę wchodzi BRU i BER) i rozpoczęcia łowów. i to tyle z ustaleń. oczywiście przyczyną takowych postanowień są zanabyte drogą internetową informacje dotyczące stosunków polsko-niemieckich.
- POZ wypadł z planów animacyjnych na czas nieokreślony. bo tam się jakieś "relationship" porobiły, a ja się na krzywy ryj w ten cyrk pchać nie będę (wepchnąłem się w parę innych w trakcie swych rozlicznych tournee i nie jest do końca praktyczne rozwiązanie).
- znalazłem sobie również nową najfantastyczniejszą na świecie piosenkę. o tę http://www.youtube.com/watch?v=2kEYVKB6P2Y
edit. odnośnie tych... no... relationships. jeśli kiedy-kurwa-kolwiek najdzie mnie na jakieś takie sfiksowane zabawy i na dodatek zechcę się tym chwalić publicznie po fejsbukach i innych, to proszę uprzejmie o odstrzelenie mnie, gdyż oznaczać to będzie, że mnie mózg wyżarło, nie ma nadziei i lepiej ukrócić moje męki. wcale nie żartuję. i jeszcze to pierdolone fejsbukowe tagowanie każdego pierdnięcia.
przechodząc zaś do meritum, to tak:
- rozpocząłem akcję "skręć se wiosennego romansa". kręcę więc i kombinuję. nie oszukujmy się, to nie ma być romans długoterminowy, ot animacja, co by mi pewne części ciała od nieużywanie nie poodpadały.
- okazało się, że mój level of English jest na tyle niezły, że jestem considered jako kandydat na recruitment consultant w nie najsyfniejszej agencji.
- zrobiłem małe przemeblowanie we komnacie, co by fengszuj się lepiej układał. efektów (poza wizualnymi) nie ma, ale zawsze coś.
- uznałem także za konieczne znalezienie sobie własnego dyplomaty w ramach akcjji "jebnij paszportem dyplomatycznym na security control i miej w piździe". akcja ta wymaga relokowania się do jakiegoś cywilizowanego miasta (w grę wchodzi BRU i BER) i rozpoczęcia łowów. i to tyle z ustaleń. oczywiście przyczyną takowych postanowień są zanabyte drogą internetową informacje dotyczące stosunków polsko-niemieckich.
- POZ wypadł z planów animacyjnych na czas nieokreślony. bo tam się jakieś "relationship" porobiły, a ja się na krzywy ryj w ten cyrk pchać nie będę (wepchnąłem się w parę innych w trakcie swych rozlicznych tournee i nie jest do końca praktyczne rozwiązanie).
- znalazłem sobie również nową najfantastyczniejszą na świecie piosenkę. o tę http://www.youtube.com/watch?v=2kEYVKB6P2Y
edit. odnośnie tych... no... relationships. jeśli kiedy-kurwa-kolwiek najdzie mnie na jakieś takie sfiksowane zabawy i na dodatek zechcę się tym chwalić publicznie po fejsbukach i innych, to proszę uprzejmie o odstrzelenie mnie, gdyż oznaczać to będzie, że mnie mózg wyżarło, nie ma nadziei i lepiej ukrócić moje męki. wcale nie żartuję. i jeszcze to pierdolone fejsbukowe tagowanie każdego pierdnięcia.
Subscribe to:
Posts (Atom)
