Tuesday

niech się święci

trójkąt. bo są nań spore szanse. wyszło jakoś ta przypadkiem. co prawda wiek niższy, ale sądząc po samym całowaniu może coś z tego być. sensownego.

wracanie pierwszą czwórką też jest fajne. zwłaszcza w sunglasach. a i monopol o 4:40 warto odwiedzić.

Sunday

chujem po ryju

się kurwa wyjaśniło parę rzeczy. nie do końca jednak w tę mańkę, co ja bym jej pożądał. syf się zrodził.

na bday party brzydko odpadłem. nie napawa to optymizmem czy też inną dumą.

chyba UK w sierpniu. ale to chyba. bo jeszcze nie wiem.

Friday

WAW II

poprzedni tekst się z lekka nieaktualny okazał. bo wcale nie 1603 FREDRO, ale TLK 18101. bo się w WAW nie uraczyłem za bardzo i stwierdziłem, że trza przyspieszyć ewakuację. zdążyłem jednak nabyć po cenach (prawie okazyjnych, ale jakby nie) spodzień i marynarkę. bo ładne są i tak się jakoś do mnie uśmiechali byli. więc jadą ze mną.

do tego nie mogłem się powstrzymać przed małą reaktywacją na fejsie. jeszcze jakby się Lara Klotz zdecydowała na podobny krok, to można by jaki klub spamerski utworzyć.

no i dylemat mam. browarem się dziś skończyć czy wyborną wyborową?

zapomniałbym dodać, że na pokład dyliżansu zboardowały się trzy zakonnice. gdybym siedział w samolocie, to pewnym byłoby iż każda brzoza byłaby nasza. a tak to nie wiem. jakie małe crash z innym treni? piorun jebutnie? osie się w iksa rozjadą?

WAW

ponieważ świąd w dupie był nie do przezwyciężenia Pan Łukasz uznał, że koniecznym jest pojechać gdzieś. plany miał ambitne, że KRK via WAW, ale niestety rozkład okazał się chujowym mocno być i ostatecznie wyszło, że Pan Łukasz pojedzie POZ-WAW-POZ 8102 i 1603.
na razie Pan Łukasz wiezie swoje szanowne dupsko 8102 w wagonie numer 2, na miejscu 52. jest bardzo ładnie, jedynka, okno, stolik i bezprzedział. w wersji na dodatek 159A, więc kultura, sztuka i jeszcze nowizną z lekka waniajet.
w WAW plan zakłada obskoczenie sklepów, może nabycie jakiejś szmaty przy okazji i o 15:40 Pan Łukasz pakuje na centralnym zad we Fredrę i zapierdala nach Posen, gdyż tam biba się odbywać będzie. ma nadzieję tyko, że się bez poślizgu wszystko odbędzie. i że się nakurwi koncertowo w okolicach poranka.

PS. internet jest w wagonie, ale jakoś chujowo działa, bo maila ściągnąć nie chciał.
PS 2. nie pochwalił się Pan Łukasz wcześnie, ale papcie co zamówił jaki miesiąc temu wreszcie dotarły i na dodatek w wersji prawy i lewy. papeć nawet Pana Łukasza raczy.

Thursday

ujebała misia pszczoła

bo okazało, że złotowłosa jednak chce się ze mną ponownie zobaczyć. we wrześniu. i cały mój plan na życie poszedł się jebać, a innego, poza uk, nie mam. i jakoś mi tworzenie nie idzie.

Sunday

kurwa, mocy przybywaj!

zrobię sobie zadanie optymalizacyjne dla siebie. zadanie z cyklu dieta - mianowicie spożywam trzy 6 produktów - kawę, colę, tigery, wodę, fajki i sudafed. i muszę sobie dostarczyć minimalnie wody dwa litry, coli ze trzy, kawy z 1,5 litra, fajek z 30 sztuk i tigera ze dwa litry. sudafed bez limitu bo przestał działać. colę można mieszać z tajgerem (a mix tabletka ala tiger rozpuszczona w coli to w ogóle).

jestem po 3 kawie, drugiej coli i nic. zero, muł totalny. a przede mną komiwojażer, drzewa decyzyjne, teoria gier, sieci, ryzyko, optymalizacja i solver. do powtórzenia lub nauczenia. jest słabo.

jutro się napiję alkoholu. i porucham. to mnie przy życiu trzyma. no i może nadzieja, że złotowłosa się zlituje i da trzy.

czas na tejgera z colą.

Saturday

dieta konia składa się z...

owsa i siana jakby kto nie wiedział. a meble są w zestawach hobby i relax.

konieczność ogarniania jakichś gównianych problemów typu rozdział zasobu i komiwojażer* nie nastrajają mnie radością. co prawda chujami jeszcze nie rzucam, ale jestem poirytowany dalece i nieuraczony. również bo ja rozumiem, że to są rzeczy przydatne i praktyczne, ale na chuj mnie znać je na pamięć.
edukacja i zagłębianie tajników badań operacyjnych ma też pewien znaczący minus zdrowotno - finansowy, gdyż pety łykam jak pelikan rybki. na paczki dosłownie. myślę, że jutro spokojnie upgrade'uję się do poziomu Pani E. muszę tylko uprzednio się w davidoffy, colę i wodę zaopatrzyć, bo sudafedu powinno starczyć. nie oszukujmy się, bez niego to ja bym za daleko nie zajechał, a z nim się świetnie bawię już którąś godzinę.
przy czym sudafed powoduje też, że ruchać się mnie chce bardziej niż zwykle, czyli w kurwę i kawałek. oczywiście z powodu warunku ruchanie dopiero w poniedziałek. uznajmy, że działa to nawet i motywująco. no dobra, chuja mnie to motywuje. mnie nic poza sianem nie motywuje i to jest problem. ale wizja niezobowiązującego wyruchu powoduje, że nawet łatwiej mi to wszystko idzie.

* tak mnie naszło, że tego komiwojażera można by na osobę prostytuującą się podmienić. bo w sumie jak ma do objechania paru klientów, to o to samo chodzi. ciekawe jakby na takie stwierdzenie zareagowała Złotowłosa Helena...

Thursday

z c yklu romowy niedokończone.

1. Sport2158 16. Jun. 2011 - 18:57
hej, co słychać???

2. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:05
dzieci za oknem się drą.

3. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:05
ale chiba nie twoja dziecie co?

4. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:07
moje mają ucięte języki i jest spokój.

5. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:08
ale jakie tata jest ostry...ale to dobze_)= hehe

6. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:14
są naprawdę słodkie. urocze kadłubki bez rączek i nóżek.

7. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:16
spoko spoko
moze jakies piwko?

8. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:22
jakiegoś nie piję.

9. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:34
to kawa cie herbata`?

10. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:39
kakao, ale bez kożucha.

11. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:40
a czemu bez kozucha..?

12. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:43
bo ciepło jest.

13. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:44
no tak:_)= kapuje

14. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:48
no widzisz. nawet kakao nie mogę się napić.

15. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:49
ale jest tez chiba zimne kakao w coffe heaven?!

16. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 19:52
w kakałko?

17. Sport2158 16. Jun. 2011 - 19:57
tak?

18. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 20:00
a nie? ale jak to?

19. Sport2158 16. Jun. 2011 - 20:02
no nie wiem:-)

20. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 20:05
wstydzisz się?

21. Sport2158 16. Jun. 2011 - 21:00
i jak jutro,jakies plany?

22. Sport2158 16. Jun. 2011 - 21:00
tak,jestem troche nie szmiali

23. owneroftheflamingo 16. Jun. 2011 - 21:07
no jutro będzie futro. i badania. operacyjne na dodatek.

* - oczywiście to jam jest owner flaminga
**- wiem, że nie wypada znęcać się nad słabszym intelektualnie, ale sam się pięknie wyłożył.

Tuesday

bo nie wyczymie kurwa

więc poirytowało mnie delikatnie pisemko z sądu będące wyrazem czyjejś brzydkiej postawy, przez którą będę musiał się do gw za tydzień udać i tłumaczyć, że się kurwa uczęęęęęęęęę, uczęęęęęęęę. szlag by to.

ela wstawiła mi 3. nie powiem, zjechałem z telefonu na wyższą ocenę.

hela mało pogilgana. bardzo mało.

Monday

rozstania nadszedł czas

bo to już zdecydowanie za długo trwało i stawało się męczące. bo to ciągle trzeba było animować, coś kombinować, poprawiać, dodawać, odejmować czy inne tam akcje mniej wesołe. tak więc nastał czas pożegnania. kosztowało mnie to trochę, ale nie ma nic za darmo. 75 złociszy poszło na trzy wydruki, oprawy i inne ścierwa. teraz praca magisterska, bo oń mowa, u pani halinki w sekretariacie czeka na recenzję.
teraz misja numer dwa pod kryptonimem "blondwłosa helena bada i operuje". a ja razem z nią. widzę to średnio, ale kurwa muszę. jak z elą ciocią na I stopniu. wtedy się udało, to czemu teraz ma być inaczej. czasu miałem tyle samo.
i to tyle z atrakcji.
słabo.

Sunday

sobota. impreza kota i te sprawy

randka w sumie udana. piwo na cycadeli to jednak fajna sprawa. śmiem twierdzić, że jakie ruchanie z tego będzie.

borem lasem. a nawet i kutasem.*

wiem, że rym żenujący, ale czego wymagać po pięciu browarach.

Saturday

przyjemne całkiem

nadal jestem wkurwiony. bo kurwa "to skomplikowane Łukasz". mam ochotę przyjebać komuś. nawet wiem komu kurwa.
helena w polu. kurwa, poważnie się obawiam o zaliczenie, a zabrać się nie mogę.
ela też w polu. ale na nią akurat mam wyjebane.
Państwo Ł. są godni i zacni. jedno bardziej udane od drugiego. Pani E. z pakietu rodzinnego również.
niech ten jebany uep się skończy. niech Michaś się kurwa odnajdzie (czytaj znajdzie kogoś innego). i niech mnie wszyscy (prawie) w zad pocałują.

Friday

adin zloty internet

że tak to ujmę dyplomatycznie wielce- wkurwiono mnie dziś. w szczegóły może wdawać się nie będę, bo i po cóż, ale działania odwetowe oczywiście podjęte zostaną. za długo było miło i spokojnie, więc trzeba jaki mały gnój wyanimować, nieprawdaż?

jutro zaś randka. nie powiem, bardzo chętnie zastosowałbym hasło "rucham się na pierwszej randce". bo się mnie chłop podoba, a i na sensownego wygląda. obawiam się jednakowoż, że na wsad może być za wcześnie. cóż... będę kombinować jutro.

Thursday

popierdolenie z, kurwa, posraniem

bo tak. ela zasadziła mnie papcia z motywacji pozapłacowej. nie powiem, najpierw był śmiech, że jakim kurwa-chuje-cudem, a później to się z lekka poirytowałem, że znowu się będę musiał w jej cudownych slajdach babrać. no ale nic to, bo chwilę później helena zasadziła maila, że warunek, a i owszem, odbędzie się, i to już 20 czerwca. a ja, jak się nietrudno domyślić, w dupie czarnej się znajduję i nie sposób za bardzo mnie się z niej ruszyć. dlaczegóż zapytają szanowni czytelnicy? a no dlategóż, że cały dzień chodzę jak zombie i nie mogę nic sensownego zrobić. spać mi się chce, ale w sumie nie chce. coś bym zjadł, ale nie wiem co. posłuchałbym czegoś, ale to nie pasuje, tamto też, a to nie na dzisiaj. taki mocno fucked up dzień jakby nie patrzeć.
do kompletu muszę jeszcze nach landsberg uderzyć, bo na mię list oczekuje, a nie bardzo mam jak wycieczkę tę w terminarz wpisać.
brzydki szit hepens.

milusińscy

pod sfinxem na gwarnej spacerują karaluchy. wcale nie małe.

Monday

zagadka - agatka

kurwa, czy jak czlowiek nawalony to taki, ze bardziej szczery czy jak? bo mie sie teraz we glowie dysonans maly pojawil. i nie wiem, czy to ja bym bardziej tak chcial, czy to tak jest, czy to o chuj chodzi.

partner w uk... interesujace, kurwa.

wersja skrócona - tak mi dopomóż bóg*

wesele się odbyło. ponieważ nie często bywam na tego typu imprezach, więc nie bardzo mam odniesienie, ale chyba było godnie. bo nie najebałem się, zakurwiłem byłem nawet w dens, zjarałem parę petów z Panią E. i nikomu bezpośrednio nie powiedziałem, że jest tępym chujem (tzn. powiedziałem jednemu pizdusiowi - platusiowi, ale w zawoalowanej formie).

nie muszę chyba nadmieniać, że impreza przerodziła się w dwudniową konsumpcję napojów alkoholowych.

i na koniec rarytas - Helena 20 czerwca. o w kurwę!

*w oryginale powinno być "tak mi dopomóż panie boże wszechmogący", ale Pan D. skrócił sobie z lekka tekst przysięgi

Friday

dupa czarna

jeśli chodzi o przygotowanie do jutrzejszego party weselnego. ja jebię.