Saturday

niech się święci 1 maja

z okazji beatyfikacji papy flagami biało-żółtymi blok się mnie ukwiecił. podobnież wyrzucili za okna flagi polskie, a na LO to nawet juropin junion i gwiazdki powiewają. no party na pełnej epie, nie ma co. zastanawiam się tylko, czemu tęczowej flagi nie rzucili. przecie parada jakoś niedługo. chyba. ja zaś to flagę niemiecką lub ruską bym na balkonie zainstalował, ale jakoś niefartownie się złożyło i nie mam takowej na podorędziu. a szkoda, bo sąsiadka meserszmit mogłaby się ucieszyć.

planowanie picia z kulturą zawsze kończy się tym, że kultura idzie w pizdu. nie inaczej było ostatnio. że niby translacja projektu i robienie pepeta, to się nie nałupiemy. jasne. po godzinie 3:30 zarządził sam sobą, że robię czarter na wolne łoże u Pani H. uprzednio obrobili my z mężem Pani H., Panem D. i Panią H. literka wyborowej, który został wzmocniony 0,7 wyborowej. spacer po wódkę był bardzo wesoły - Pani H. jak ta sarenka rącza pomykała z przodu, a myśmy sobie mały klub dyskusyjny urządzili. poza tym standard, czyli tańce, draski i ekscesa inne.

wjechałem na OWW coś kole 14:30, nie mija 15 minut, dzwonek do drzwi i wjazd robi Pani J. że niby kawa miała być, a skończyło się zbyt dużą ilością browarów na balkonie. też nie zadziwiło mnie to zbyt mocno. ustalone jednakowoż zostało, że 3.05, że 13:00 i  że kutas na cycadeli. będziem piknikować z Panem G., co to z krainy tulipana zajedzie do PL.

a niedługo Ciocia Hela i reszta wujków i cioć. żebym tylko się ogarł we czasie i we przestrzeni.

borem lasem.

Monday


z Panią H. wymieniliśmy się prezentami. ona dostała Wielkanocną Wyborową z Jajami, a ja to, co na zdjęciu.

Saturday

telegram

Xavier Dolan robi rewelacyjne filmy.
Dalida ładnie śpiewa, takie trochę italo disco, ale przyjemne.
wyborowa rocznik 2008 nawet przy konsumpcji 0,5 litra/wieczór/łeb nie powoduje kaca.
o 5 nad ranem jest już całkiem przyjemnie.
na kurniku 1945.
jaja pójdą w ruch.
wiosna nakurwia.
micha mi się cieszy.
jest godnie.

Wednesday

Tuesday

i już prawie środa

powiem tylko tyle, że LCJ i GDN mnie bardzo uraczyły - animacja na poziomie high zdecydowanie. w szczegóły wdawać się nie będę, bo i po co. ale momenty były.

no i supermen. w wannie.

Wednesday

znowu w życiu mi nie wyszło

czy jakoś tam podobnie.

na kurniku mi coś workowy nie sprzyja (a i ja nie mogę sklecić niczego sensownego) i z 1900+ spadłem na pysk w okolice 1700. jakby na to nie spojrzeć, poruta jest. poza tym w pomarańczu było mi zdecydowanie bardziej do twarzy niż w żółtym. w ogóle żółty mi się od zawsze z rzyganiem kojarzył, nie bardzo wiem tylko dlaczego.

pocieszającym faktem jest, iż rozstałem się dziś byłem z czarną teczką. a w niej ładnie pospinane - I i II rozdział wiekopomnego dzieła o restrukturyzacji. co prawda wiekopomność może zostać uznana przez promotora za wątpliwą, jednakowoż dobra myśl mnie nie opuszcza. teraz siedzę między SWOTem, a SPACEm, mając przed sobą PEST. w ogóle magisterka uświadamia mi, że jak muszę, to wszystko ogarnę. nigdy mnie jakoś finansówka nie jarała nadmiernie, a teraz proszę, cyk cyk cyk, fiku miku i już mamy po wskaźniku. tak, wiem, moje poczucie humoru bywa żenujące. ale lepsze to niż żarty i żarciki z gównem w roli głównej. ja nie wiem skąd się mi (i nie tylko) bierze tak wielce wysublimowane poczucie humoru.

zrzedł był mi humor przedwczoraj. bo rozmawiam z takim jednym na temat rynku pracy w stolicy kraju kwitnącej pyry (okolice również były wzięte pod uwagę) i co słyszę? ano słyszę, że UEP rozbudził w nas zbyt wysokie aspiracje. no, nie powiem, w krzesło wbiło mnie porządnie. aż musiałem peta na ząb wrzucić, bo istniała poważna obawa, że mnie pikawa z nerwa strzeli i trza będzie po 911* dzwonić. bo jakim kurwa-cudem-chujem-pańskim mówić można o aspiracjach (nadmiernie rozbudzonych, nie zapominajmy o tym istotnym elemencie), skoro większość zainteresowanych, która zetknęła się z rynkiem pracy, wie, że jest chujnia z grzybnią poganiana patatajnią i wymagań nie ma (tak, wiem, wymaganie że nie call center ani PH, to jest wymaganie, bardzo poważne na dodatek, świadczące o skrajnie rozbuchanych ambicjach i niezwykłym braku pokory). bo oczywiście pracy jest w brut, a to my jesteśmy cepy, bo nie mamy:
- 5 lat doświadczenia studiując dziennie (bo przecież praktyki, praca na zleceniu czy coś podobnego się nie liczy),
- nie znamy perfekcyjnie 7 języków (bo angielski na B2 i rosyjski na A2** to przecież teraz w gimnazjum jest),
- bo skoro mamy praktyki, to nie chcemy kolejnych***.
nie wiem skąd we mnie to przeczucie, ale się ktoś zdziwi za parę lat, kiedy to się okaże, że nie ma kto dzieci robić, rodzić i na emerytury zarabiać, bo kto racjonalniej myślący będzie w tym czasie owce wypasał na nowej zelandii czy kota gilgał w okolicy montrealu. za sensowne pieniądze, w sensownych warunkach i nie w ramach UZ.

ponieważ na małego wkurwa nie ma lepszej metody jak małe tour de pologne, to w piątek jest akcja "łódź baj najt, czyli jak nie dostać butelką i wrócić z telefonem na chatę po balecie - przewodnik praktyczny", zaś sobota będzie obfitować w atrakcje kolejowe, następnie zaś atrakcje będzie oferować gdańsk w ramach cyklicznej już imprezy "bo monogamia jest przereklamowana - inwestuj w pologamię". w niedzielę z kulturą i sztuką zjazd na POZ, kojenie nerwów, leczenie wątroby i inne niespodzianki, co się pojawią.

no i zapomniałbym, a byłoby nietaktem wielkim i niewybaczalnym. mam supermana. nie, że lalę czy coś, ale ten jego magiczny znaczek. i bynajmniej w wersji papierowej - otóż posiadam go na klacie, z kłaków własnych wycięty. jest szał, gacie latają i naród się podnieca. fota oczywiście będzie, muszę tylko nic nie jeść przez cały dzień, bo ostatnio jakbym ze trzy kilogramy złapał i brzuch już nie jest tak płaski, jak był do niedawna.

* -  żart sytuacyjny, w zaistniałej sytuacji nieśmieszny, ale opiszę:
K dostała uczulenia na lek, wysypało ją i była bliska małej duszności
K komunikuje: jakbym przestała oddychać dzwońcie na 911.
ja: ale K, w PL dzwoni się na 112, a nie 911.
K: no tak. dobra, dzwońcie gdziekolwiek.
** - no w sumie ... na A2 się rosyjski może przydać w celach komunikacyjnych z paniami strażniczkami lasu
*** - ok, mogą być praktyki (ale na allaha i spółkę, dlaczego bezpłatne?)

Monday

Weź spierdalaj*

będzie z cyklu "kolejny wkurw". bo tak się składa, że miałem przez weekend dopracować II rozdziały dla kazimierza. miałem. bo jest już poniedziałek, a ja siedzę z kryzysem twórczym i napierdalającym nieprzyzwoicie łbem. oczywiście można zapytać, czemu się wcześniej za to nie zabrałem, ale po co.
w piątek bombnąłem wino do obiadu i padłem. w nocy niby tam jakieś schemackiki i tabeleczki potworzyłem, ale jakoś tak nieskładnie i w ogóle.
w sobotę jakieś zakupy, coś coś tam, i przyszedł wieczór, a z nim szwajca i piwo. wiadomo, co było później.
niedziela. tak, był kac. bo jednak 6 piw to dużo piw. za dużo. dzień z gatunku rozjebano-przespanych.
a jutro co? pewnie będę naprędce coś malował, bo mnie kaz zjebie. szlag.


dodać muszę, iż weekend obfitował w kłaki. konkretnie moje. wycinane w różnych miejscach. na ten że przykład na klacie mam znaczek supermena. a i owszem mam. i kurwa klękajcie narody.

* - reklama z youtuba

Thursday

allah kurwa akbar

powiedziec, ze mnie wszystko wkurwia to malo. zdecydowanie za malo. bo sytaucja na rynku pracy to horror, moje ogarniecie naukowe rowniez. do tego wszyscy znajomi lubia konsumowac alkohol, a ja juz chyba powoli przestaje.

zeby bylo weselej, to gardlo mnie napierdala i szczekam jak pies, jebana jego mac, preriowy.

ja chce do nowej zelandii owce gilgac. na serio.

Tuesday

z warszawy jestem, modżajto mnie nalej

chwała bogu, że weekend się skończył, bo trudny on był niezwykle. do kompletu jeszcze boże ciało nadeszło niespodziewanie i spontanicznie w niedzielę objawiając się klejeniem pierogów i piciem wódki od 12:30, przez co niektórzy dziś mocno cierpieli. niemniej jednak po weekendzie kilka pieśni zawitało na OWW. zacnych wielce, do odsłuchu poniżej.

edit. ponieważ pieśni podpięte z jutuba nie chcą się światu pokazać, to polinkuję. dla potomności.

1. Adrian Lux - Can't Sleep
2. TECH HOUSE - PINCHANDONOS@STUDIO 92
3. Adrian Lux - Teenage Crime
4. PROJEKT TROJZAB MONTELANSINO