w madryd my polecieli. z Paniami M. i J. udałem się w tę wesołą wycieczkę. dlaczego madryt państwo zapytacie - ano dlatego, że w miarę tanio (300 w dwie mańki). no i dlatego też, że hiszpania. a wiadomo, że hiszpania sama w sobie mnie raduje niezwykle.
więc był nocleg na bergamo, była też sprzedaż garnków, neseserów ze sztućcami i cholera wie czego jeszcze, na pokładzie ryanaira, były puchy w parku na a (znaczy retiro) i milion innych fajnych rzeczy.
do MAD na bank jeszcze wrócę. muszę!
a dzięki wylotowi mam zdane w przedterminie coś tam międzynarodowego.
Saturday
Tuesday
codziennie przystojniejszy
czy tylko ja tak mam, że po paru drinkach odnoszę wrażenie, że wyglądam zdecydowanie lepiej niż w rzeczywistości?
Wednesday
CRL
ponieważ zdarzyło mi się jakiś czas temu w stanie wskazującym na spożycie zakupić bilety dla siebie i Pani J. do brukseli, tośmy dokooptowali Pana M. i polecieliśmy.
wszystkie bruki były nasze, skakaliśmy przez płoty w WAW, Pani J. otrzymała nowy tytuł (niemalże szlachecki, bo "Czarna Violeta, królowa pierda i tualieta") i było całkiem miło.
a BRU sama w sobie mało ciekawa. brudno, szaro i jakoś tak nieciekawie. nie jestem specjalnie pewien, czy chcę tam wrócić.
wszystkie bruki były nasze, skakaliśmy przez płoty w WAW, Pani J. otrzymała nowy tytuł (niemalże szlachecki, bo "Czarna Violeta, królowa pierda i tualieta") i było całkiem miło.
a BRU sama w sobie mało ciekawa. brudno, szaro i jakoś tak nieciekawie. nie jestem specjalnie pewien, czy chcę tam wrócić.
Subscribe to:
Posts (Atom)





























