Monday

Wiesz co z toba jest nie tak, Panno Kimkolwiek Jestes? Jestes tchórzem. Nie masz odwagi. Boisz sie powiedziec "OK, zycie jest jakie jest". Ludzie sie zakochuja, naleza do siebie, bo to jedyna mozliwosc, zeby byc szczesliwym. Nazywasz siebie wolnym duchem, dzikim stworzeniem, przeraza cie to, ze ktos wsadzi cie do klatki. Ty juz jestes w tej klatce. Sama ja zbudowalas. I nie jest ograniczona przez Tulip, Teksas czy inne miejsce. Jest wszedzie tam gdzie ty. Bo niewazne gdzie pobiegniesz, skonczysz w tym samym miejscu.
Cytat ze Sniadania u Tiffany'ego

Tuesday

strzykajac jadem i plujac zolcia

wyspa jebiaca kiszonym sledziem doczekala sie kolejnego okreslenia. mianowicie jest to III swiat. i niestety nie jest to okreslenie moje, a pewnej lasi z kraju hitlerowcow, co jej przyszlo pol roku w manchesterze spedzic. i nie sposob sie z owa dama nie zgodzic.
bo tak:
- brudno (powiedzmy ze COV reprezentuje poziom gdzies miedzy Kairem a Kalkuta),
- narod wyjatkowo prosty (nie wiem, skad sie wzielo przeswiadczenie, ze angole tacy posh, z manierami i w ogole),
- narod bez gustu (dzis natknalem sie na podpasionego lokalnego tucznika z obsiurpanymi tipsami z logo Chanel),
- narod nieurodny (motyw wielokrotnie walkowany),
- chujowosc klimatyczna porownywalna z chujowowscia ogolna,
- i tak dalej.

oczywiscie nie odkrylem tych rzeczy wczoraj ani dzis, ale coraz bardziej mnie one irytuja. zeby nie powiedziec, ze do ciezkiej kurwicy doprowadzaja. a jak jeszcze ludnosc tutejsza zacznie sie produkowac, umiejetnie szczuta przez rzad, w kwestii EU to mnie chuj strzela. okreslenie tego mianem "nie znam sie, to sie wypowiem", to zdecydowanie delikatne okreslenie. skoro sie chujom tak unia nie podoba, to niech zrobia z niej wymarsz, zyja w przeswiadczeniu o wlasnej mocarstwowosci i wspanialosci. ciekawe, kiedy ich to po kieszeni uderzy. dodatkowo zamiast sily roboczej ze wschodu Europy polecam sprowadzic sobie jeszcze wiecej Pakistanu, Nigerii i Kamerunu. na pewno bedzie im lepiej.

do kompletu porzygam sobie jeszcze na misia, co to juz nawet konsumpcja byla i wydawal sie sensowny,lecz jednakowoz okazal sie byc ostatnia cipa. bo, uwaga!, opcja "friends with benefits" jest zobowiazujaca. zastanawialem sie do czego opcja ta zobowiazuje, jednakowoz wykoncypowac sie mnie nie udalo i zyje w takiej bolesnej nieswiadomosci.

prawdopodobnie na cos jeszcze chcialem ponarzekac, ale zapomnialem.

Sunday

wracam do formy

mozna powiedziec, ze po roku w tym parchatym kraju zaczynam zyc. co prawda nie jest to jeszcze level poznanski, ale jestem na dobrej drodze. o ile jutro nie okaze sie, ze opcja pod haslem "sypiajmy ze soba, ale nie robmy z tego cyrku z cyklu "milosc, wiernosc i inne braterstwa" nie jest akceptowna przez druga strone. najwyzej trzeba bedzie mnie w dyskusji argumenta jakos inaczej rozlozyc.

ponadto korzystajac z zajmowanego obecnie stanowiska zaczalem se kontakta wyrabiac po innych agencjach. i w takiej jednej juz moje zacne CV sie juz znajduje. i zostało przekazane panu branch menagerowi. co z tego wyjdzie, to sie zobaczy, ale działam.

trip "PL na 6 lotow" klepniety juz calosci, wczoraj udało sie mnie po dwoch godzinach dumania wybrac hotel we warsiawie. pozostalo jedynie umowienie sie z paxami w GW.

a tymczasem wracam do gmerania na monsterze. trza CV zapedjtowac.

Monday

jeszcze jeden i jeszcze raz

w nie do konca jasnych okolicznosciach doszlo do tego, ze wlasnie dzis strzelil rok, jak zem zladowal na wyspie sledzia i innych kiszonek. 8 pazdziernika roku panskiego 2011 zalecialem tu po raz pierwszy i siedze.
z okazji owej rocznicy mialem wyjatkowo chujowy dzien - strzelajacy z pizdy telefon (pizde telefon ma tam, gdzie sie karte pamieci wklada), ujebanie sie pasta, zalanie sie kawa, przejeb w robocie, spierdolenie torby i zajebiste obtarcie stop przez nowe buty.
na plus zaliczyc mozna fakt iz strawberry.net sie ogarlo w koncu i po 6 tygodniach zwrocilo mnie vat za perfume.

w czwartek randka numer 2. jaram sie.

dawno sie tak nie uraczylem.

fajne chlopaki

Friday

obrazek dnia.

Bluntcard.com

że szał.

proszę państwa, muszę obwieścić, że po raz pierwszy od roku (tak kurwa, roku) całowałem się z facetem. nie że ogólnie, ale że na wyspie tej parchatej. nawinął się taki jeden misiu całkiem tego i tamtego i będziem hulać. będziem nawet bardzo hulać. mam nadzieję oczywista.

ponadto okazało się, że wcale nie pracuje w recruitment agency, ale w szpitalu dla takich, co mają z garem. dziś laski się masowały na ten przykład. a dwa dni temu było przymierzanie kiecek. i miliard innych rzeczy, które mnie rozpierdalają we wsie strony. po prostu burdel aż miło. szkoda tylko, że dodatku nie mam za szkodliwe.

otrzymałem dziś również paczusię. po 10 dniach dodam. przyszły ku mnie chinosy i merynos. bardzo ladne i zacne. jutro zaś się udaję na łowy do tkmaxxa co by odpowiedniego papcia zanabyć, by jeszcze lepiej się we biurze prezentować. bo wiadomo lans, szanse etc etc.

na koniec zaś dodać należy, iż waga mi chuj wie czemu spadła do 68 kilo i wyglądam fuckin' awesome. nic, tylko się ze mną ruchać. 

po reklamie.