Wednesday

CRL

ponieważ zdarzyło mi się jakiś czas temu w stanie wskazującym na spożycie zakupić bilety dla siebie i Pani J. do brukseli, tośmy dokooptowali Pana M. i polecieliśmy.
wszystkie bruki były nasze, skakaliśmy przez płoty w WAW, Pani J. otrzymała nowy tytuł (niemalże szlachecki, bo "Czarna Violeta, królowa pierda i tualieta") i było całkiem miło.
a BRU sama w sobie mało ciekawa. brudno, szaro i jakoś tak nieciekawie. nie jestem specjalnie pewien, czy chcę tam wrócić.











No comments:

Post a Comment