Wednesday

welcome home

wiec wracamy do normy. normy znaczy 1:06 kuchnia, pety i kawa. nowa robyn, dla ktorej gotow bylbym nawet gilgac renifera w laponii czy gdzies tam, w tle. poza tym na tapecie ageizm i peugeot. oczywiscie, wene mam tak kurwa przeogromna, ze klekajcie narody i cala reszta.

poza tym szaza i bajobongo. zostalem uraczony informacja, ze moze czeka mnie sluzbowa ekskursja. do gorzowa. z tepefal sie wozic jak taczka gnoju. jak kurwa minuspies podpisze deala z nimi, to sie nie uciesze. srarvato to przy nich maly grzeczny chujek.

room sie jeden na chacie zwalnia. majorostwo panstwo uwili se gniazdko tam gdzie diabel mowi dobranoc. czyli okolice smochowic, blizej auszyna. nie powiem, wszyscy z ulga odetchneli, bo sytuacja srednia dla wszystkich. nie lubie zolnierzy, mundurow i wpierdalania sie na krzywego ryjca.

a moja matka - emerytka organizuje dzien kolejarza. dlaczegoz zapytaja panstwo zainteresowani? otoz dlatego, ze jako jedyna nie ma dzieci na stanie domowym i meza. wiec moze sie animowac i organizowac dzikie spedy.

No comments:

Post a Comment