Sunday

constans

zastanawia mnie fenomen wódki wyborowej. bo we wtorek byłem się napiłem - siedem piw tak około - i następnego dnia mój żołądek krzyczał przez pół dnia "zaraz zwrócę posiadaną przez siebie zawartość, czyli tosty i wodę", słyszałem tupot białych mew i ogólnie było dramatycznie. za to wczoraj, z okazji przyjazdu Pani M. z LCJ rozpili my wyborową w ilości ok. 1,5 litra na sztuk 2 i 1/2. 1/2 bo Jadwinia jakoś szybko się poskładała i chwilę po północy zaległa na wyrze. a wracając do fenomenu, to dziś kaca nie było. co prawda lekki syndrom pokonsumpcyjny wystąpił, ale spacer z OWW na Stary via cycadela orzeźwił człowieka i ożywił.

poza tym standard. Irena na pielgrzymce rowerowej była (-"więcej już z tymi starymi chujami nigdzie nie pojadę"), ja się ogarnąć nie mogę i takie tam inne cuda-wianki.
i zapomniałbym - "napięcie seksualne wiszące w powietrzu". podobnież.

No comments:

Post a Comment