z cyklu "zeby bylo co wnukom opowiadac" przedstawie opis swojej obrony. ogolnie calkiem mila bibka, tylko dosc krotka, bo trwala jakies 3 - 4 minuty. na poczatku, by formalnosciom stralo sie za dosc, pan prodziekan wieczerza zapytal, czy sie lukasz nazywam i czy sie w gorzowie urodzilem. kiedy okazalo sie, ze tak, zaczelo sie szol. poproszono mnie o wylosowanie pytania. do przewidzenia bylo, z moim szczesciem oraz porazajaca wiedza, ze bedzie to jakies wesole i radosne pytanko. tak tez sie stalo - trafilem nr 6 czyli Statystyka
i próby. Rozkład średniej arytmetycznej z próby. taaaa... cos tam pobrzdakalem, raczej mniej niz wiecej. pozniej recenzent zadal pytanie kolejne, a w sumie to jedno pytanie, ale zawierajace dwa pytania. pobrzdekalem bardziej i wtedy promotor zadal pytanko, na ktore nabrzdakalem najwiecej. kiedym sie skonczyl juz wyzewnetrzniac, wywalono z mnie z sali, zeby mnie po 30 sekundach do niej ponownie zaprosic, by oglosic, ze wszystko fajnie, ale tylko db, bo srednia ma ze studiow nie pozwala na wiecej (ach te papcie od heleny). no i tak oto stalem sie magistrem. z tej tez okazji we wtorek byla mala najebka.
teraz zas wracam wlasnie z gorzowa, bo w POZ czeka mnie "obiadokolacja z drinkiem", przy czym plan zaklada maks 3 piwa, bo jutro chwile po 9. wsiadam w treni i jade na obiad z Pania A do SZZ . a po obiedzie szybko w treni, nach POZ, spakowac sie i w sobote, o 4 nad ranem w taxe i destynacja airport. co bedzie dalej wole nie myslec, bo wizja animacji "Pan Lukasz u eli na salonie" mnie coraz bardziej przeraza. na serio.
a i mam 3 pary nowych gogli. bo we necie mala promo byla i za ow nabytek z przesylka zaplacilem bylem jakies 30,80 pln.
spac. kurwa, spac.
No comments:
Post a Comment