poniekad i tak. bo w sumie praca, spanie, praca w nadgodzinach i znowu spanie. moje zycie towarzysko-seksualne lezy i kwiczy, a ja jakos nie mam za bardzo motywacji, checi i zapalu jakkolwiek go reanimowac.
poza tym co... planuje przybookowac flajta to PL na okolice konca stycznia (bo wszyscy chca mnie zobaczyc, napic sie ze mna wodki, a niektorzy jeszcze by sie poruchali), trzaskam nadgodziny na hektary (w tym tygodniu wyjdzie jedyne 16), moja umiejetnosc rozumienia tubylcow jakby wzrosla, ale jakby nie tak bardzo, jak mozna by sie tego spodziewac.
obserwacji socjologicznych nie chce mi sie opisywac - moge jedynie powiedziec, ze jestem pod wrazeniem, jak ta banda jelopow i inbredow zawladnela spora czescia swiata. bo nacja brytyjska malo urodna i jeszcze mniej lotna. choc swojego timlidera bym z wyra nie wywalil. bo portugal.
a to ze kurier przekrecil tragicznie moje nazwisko powinno sie rozumiec samo przez siebie. bo ciapaty byl.
No comments:
Post a Comment