Saturday

w sumie nic, a jednak cos

bo mam urlop. zaczyna sie on 30.03 o 14:00 i konczy 10.04 o 5:30. o ile oczywiscie nic sie nie zmieni i nie zweksluje sobie 10 kwietnia (bo rocznica stracenia brzozy)  na urlop.
na razie plan zaklada, ze lecimy do WAW, bo w sobote bedzie spotkanie w LCJ. reszte bedzie sie kleic na biezaco.

poza tym nuda. bo praca. a tam trwanie w dzialce inwestigejszyn, co nie wszystkim w smak, co poniekad w pizdzie mam.

nasmarowalbym cos jeszcze, ale wino mowi, ze jest wazniejsze.

No comments:

Post a Comment