Wednesday

no wesoło jest

uep jakby ogarniety, a jakby nie. dupe lekko bledza sie robi, choc do jasnosci wiele jej jeszcze brakuje. szczegolnie jesli chodzi o magisterke. musze se jakas mape drogowa czy inny wynalazek sklecic, zeby jakis plan byl. bo na razie mamy wielka improwizacje. nie wiem dlaczego, ale obawiam sie, ze tak moze tez pozostac. nie uprzedzajmy jednak wydarzen.

pan michas zebral joby. na razie mailowo, pozniej bedzie je zbieral face to face. bo ja rozumiem, ze chce. ze on lubi. ale chanela butla sama w sobie styka. kaczka w mandarynce to juz pewna przesada. taki stary, a taki durny. gdn sie kroi na 16. albo 15. sie zobaczy.

z prosiakiem ustalenia tez poszly dosc gladko. oboje doszlismy do tych smych wnioskow, wiec nie bylo krzyku, placzu czy innego zgrzytania zebami.

robota sie szuka. ogolnie ostatnio wszystko jakos sie, ale mam nadzieje ze samo sie wystarczy. bo ogarniecia u mnie zero. wiec sie powinno byc bardziej ogarniete i konkretne.

no i generalnie tyle. plus oczywiscie ta pani nizej.

No comments:

Post a Comment