Monday

Weź spierdalaj*

będzie z cyklu "kolejny wkurw". bo tak się składa, że miałem przez weekend dopracować II rozdziały dla kazimierza. miałem. bo jest już poniedziałek, a ja siedzę z kryzysem twórczym i napierdalającym nieprzyzwoicie łbem. oczywiście można zapytać, czemu się wcześniej za to nie zabrałem, ale po co.
w piątek bombnąłem wino do obiadu i padłem. w nocy niby tam jakieś schemackiki i tabeleczki potworzyłem, ale jakoś tak nieskładnie i w ogóle.
w sobotę jakieś zakupy, coś coś tam, i przyszedł wieczór, a z nim szwajca i piwo. wiadomo, co było później.
niedziela. tak, był kac. bo jednak 6 piw to dużo piw. za dużo. dzień z gatunku rozjebano-przespanych.
a jutro co? pewnie będę naprędce coś malował, bo mnie kaz zjebie. szlag.


dodać muszę, iż weekend obfitował w kłaki. konkretnie moje. wycinane w różnych miejscach. na ten że przykład na klacie mam znaczek supermena. a i owszem mam. i kurwa klękajcie narody.

* - reklama z youtuba

No comments:

Post a Comment