Friday

grupa mocy

dzis byl ostatni dzien mojego assignmentu w agnecji. z jednej strony w kurwe nudny (kto to widzial, zebym dzwonil po firmach i pytal o kontakty do hejdz-arow), a z drugiej zajebiscie fajny, bo mam swiadomosc, ze nie zjebalem tych 6 tygodni i ze nadzieje we mnie pokladane zostaly spelnione. ze sobie poradzilem i  bylem ok. choc, nie ma co ukrywac, byly momenty trudne i spinajace. ostatecznie jednak pan manager powiedzial, ze da mi najbardziej chujowe, jak tylko mozna, wiec w niego wierze.

w piatek najprawdopodobniej mam interview. sie okaze.

poza tym mam zajebisty homor. i nawet niepewna sytuacja zawodowa mnie zupelnie nie stresuje.

a za 22 dni WAW. czekam.

No comments:

Post a Comment