Sunday

waga

bylem wczoraj ogladac, jak halina zmienia stan cywilny i zdobywa nowe nazwisko. generalnie biba niczego sobie, choc pan dajacy slub jakis taki pizdowaty.
pozniej byl bardzo radosny obiadek, gdzie nowozency byli w sumie tylko dodatkiem. bo brylowala pani ewa, haliny mamusia. no tesciowa jak zloto, a nawet lepsza.
jeszcze pozniej party sie przenioslo na ogrody, gdzie malzonka zywota dokonala, uprzednio rozsypujac zarcie po calej kuchni. oczywiscie, by tradycji za dosc sie stalo, malzonka wykonala rowniez standardowy taniec na stole. bylo dobrze, a nawet bardzo dobrze.

zaczalem sie tylko koscielnego obawiac i wesela. chyba musze zaczac szukac dawcy watroby.

2 comments:

  1. o! to o mnie, o mnie!
    i boj sie koscielnego bo jest szansa ze go dostaniemy:D

    ReplyDelete
  2. no o Tobie :D

    boje sie :D szukam juz watroby zastepczej na czarnym rynku, ale ceny mnie przerazaja :D

    ReplyDelete