Friday

beka.

bo mnie Pani M. dzis w robocie pyta, czy w razie czego, to ja bym sie animowac w sadzie pracy chcial. jakby ja brzydko potraktowali. oczywiscie, ze bym chcial. ja tam sady lubie.

poza tym istnieje powazna obawa, iz moge byc za pan brat z alkoholizmem. bo wczoraj wino poszlo do obiadu (w sumie sie korek zlamal, nie bardzo bylo czym zamknac, to wydudnilem, bo sie nie godzilo, zeby wietrzalo), a dzis racze sie wyborowa z tonikiem. bez towarzytswa, bo po co ktos by mnie opijac mial. no zagwozdka z lekka.

poza tym sie interes kreci, dziwki skacza i jest kolorowo.

poza tym wiosna idzie. gorzej, ze nowego ruchania nie widac.

No comments:

Post a Comment