czy jakoś tam podobnie.
na kurniku mi coś workowy nie sprzyja (a i ja nie mogę sklecić niczego sensownego) i z 1900+ spadłem na pysk w okolice 1700. jakby na to nie spojrzeć, poruta jest. poza tym w pomarańczu było mi zdecydowanie bardziej do twarzy niż w żółtym. w ogóle żółty mi się od zawsze z rzyganiem kojarzył, nie bardzo wiem tylko dlaczego.
pocieszającym faktem jest, iż rozstałem się dziś byłem z czarną teczką. a w niej ładnie pospinane - I i II rozdział wiekopomnego dzieła o restrukturyzacji. co prawda wiekopomność może zostać uznana przez promotora za wątpliwą, jednakowoż dobra myśl mnie nie opuszcza. teraz siedzę między SWOTem, a SPACEm, mając przed sobą PEST. w ogóle magisterka uświadamia mi, że jak muszę, to wszystko ogarnę. nigdy mnie jakoś finansówka nie jarała nadmiernie, a teraz proszę, cyk cyk cyk, fiku miku i już mamy po wskaźniku. tak, wiem, moje poczucie humoru bywa żenujące. ale lepsze to niż żarty i żarciki z gównem w roli głównej. ja nie wiem skąd się mi (i nie tylko) bierze tak wielce wysublimowane poczucie humoru.
zrzedł był mi humor przedwczoraj. bo rozmawiam z takim jednym na temat rynku pracy w stolicy kraju kwitnącej pyry (okolice również były wzięte pod uwagę) i co słyszę? ano słyszę, że UEP rozbudził w nas zbyt wysokie aspiracje. no, nie powiem, w krzesło wbiło mnie porządnie. aż musiałem peta na ząb wrzucić, bo istniała poważna obawa, że mnie pikawa z nerwa strzeli i trza będzie po 911* dzwonić. bo jakim kurwa-cudem-chujem-pańskim mówić można o aspiracjach (nadmiernie rozbudzonych, nie zapominajmy o tym istotnym elemencie), skoro większość zainteresowanych, która zetknęła się z rynkiem pracy, wie, że jest chujnia z grzybnią poganiana patatajnią i wymagań nie ma (tak, wiem, wymaganie że nie call center ani PH, to jest wymaganie, bardzo poważne na dodatek, świadczące o skrajnie rozbuchanych ambicjach i niezwykłym braku pokory). bo oczywiście pracy jest w brut, a to my jesteśmy cepy, bo nie mamy:
- 5 lat doświadczenia studiując dziennie (bo przecież praktyki, praca na zleceniu czy coś podobnego się nie liczy),
- nie znamy perfekcyjnie 7 języków (bo angielski na B2 i rosyjski na A2** to przecież teraz w gimnazjum jest),
- bo skoro mamy praktyki, to nie chcemy kolejnych***.
nie wiem skąd we mnie to przeczucie, ale się ktoś zdziwi za parę lat, kiedy to się okaże, że nie ma kto dzieci robić, rodzić i na emerytury zarabiać, bo kto racjonalniej myślący będzie w tym czasie owce wypasał na nowej zelandii czy kota gilgał w okolicy montrealu. za sensowne pieniądze, w sensownych warunkach i nie w ramach UZ.
ponieważ na małego wkurwa nie ma lepszej metody jak małe tour de pologne, to w piątek jest akcja "łódź baj najt, czyli jak nie dostać butelką i wrócić z telefonem na chatę po balecie - przewodnik praktyczny", zaś sobota będzie obfitować w atrakcje kolejowe, następnie zaś atrakcje będzie oferować gdańsk w ramach cyklicznej już imprezy "bo monogamia jest przereklamowana - inwestuj w pologamię". w niedzielę z kulturą i sztuką zjazd na POZ, kojenie nerwów, leczenie wątroby i inne niespodzianki, co się pojawią.
no i zapomniałbym, a byłoby nietaktem wielkim i niewybaczalnym. mam supermana. nie, że lalę czy coś, ale ten jego magiczny znaczek. i bynajmniej w wersji papierowej - otóż posiadam go na klacie, z kłaków własnych wycięty. jest szał, gacie latają i naród się podnieca. fota oczywiście będzie, muszę tylko nic nie jeść przez cały dzień, bo ostatnio jakbym ze trzy kilogramy złapał i brzuch już nie jest tak płaski, jak był do niedawna.
* - żart sytuacyjny, w zaistniałej sytuacji nieśmieszny, ale opiszę:
K dostała uczulenia na lek, wysypało ją i była bliska małej duszności
K komunikuje: jakbym przestała oddychać dzwońcie na 911.
ja: ale K, w PL dzwoni się na 112, a nie 911.
K: no tak. dobra, dzwońcie gdziekolwiek.
** - no w sumie ... na A2 się rosyjski może przydać w celach komunikacyjnych z paniami strażniczkami lasu
*** - ok, mogą być praktyki (ale na allaha i spółkę, dlaczego bezpłatne?)
jaki ladniusi i gustowny zieloniusi kolorek se Pan jebnal byl :D
ReplyDeletena ten czas onegdaj strzeliłem zielony, bo nie mogę dopaść szablonu, co mnie mocniej raczy. ot, proza życia.
ReplyDelete