otrzymawszy wpis od Cioci Zlotowlosej Heleny udalem sie wesolo z indeksem do dziekanatu, co by indeks ow zlozyc i dowiedziec sie, jakie sa najnowsze trendy w dziedzinie przekasek. co do przekasek, okazalo sie, ze dominuja wafelki w czekoladzie, zas jesli chodzi o dyplomy i upowaznienia, to sprawa jest bardziej skomplikowana. jak wiadomo wszem i wobec, na stronie UEPu jak chuj stoi informacja, ze dyplomy wydaja osobom, ktore wlascicielami owego dyplomu nie sa tylko za notarialnym potwierdzeniem podpisu. bedac w dziekanacie chcialem zapytac, na podstawie ktorego punktu regulaminu cznic tak nalezy, jednakowoz ubiegniety zostalem. bo pani z dziekanatu (dodajmy ta najbardziej ogarnieta i sensowna, nie to co ta zaszuona, wiecznie nabzdyczona jak indor blondyna, ktora wie chyba tylko tyle, ze zarcie trzyma w najnizszej szafce swojego biurka) szybciutko powiedziala, ze notariusz niekoniecznie, bo wystarczy zlozyc podanie, w ktorym napisze sie, kto upowaznion do odbioru dyplomu jest. ewentualnie, ze oni nawet tacy zajebiscie mili, ze poczta wysla i nie trzeba nigdzie jezdzic, odbierac i w ogole. szal. a to wszystko za jedyna stowke. no takego promo nie sposob przegapic.
zas sprawa z jodlujacymi wziela sie stad, ze razu pewnego, kiedy to Pan M. bujal sie po kadewe dojrzal tam byl plytke z niemieckimi przebojami, co racza bylych czlonkow hitlerjugend na ich wspominkowych zjazdach. dojrzal i zakupil on owa plytke, gdyz wiedzial doskonale, jakaz to wielka miloscia darze siostry marie i margot, kiedy to podskakujac w ludowych strojach spiewaja swoje servus, gruezi und hello. zakupiona plytka lezala sobie spokojnie na terenie wlosci na OWW, az nastal czas wyprowadzki i wywozenia, wywalania i ogolnego pozbywania sie fantow (swoja droga ile czlowiek tego nachomikuje, to az niewyobrazalne). czesc fantow wywozona jest do GW i tam wlasnie Pani Irena dojrzala byla owa plytke i zapytala, coz tam za hity sa. odpowiedzialem, zgodnie z prawda, ze hitlerowcy sobie tam jodluja i spiewaja (?) jakies swoje piesni ludowe. po 30 sekundach plyta byla juz w odtwarzaczu, a ze Irena ostatnio zainwestowala w sprzet o niemalej mocy, to efekt z lekka porazal i przerazal. przesluchawszy ze trzy kawalki Irena doszla do wniosku, ze muzyka ja dalece raczy, a sasiadow najpewniej dalece wkurwi, wiec ona chetnie sluchac bede i jakbym mial tego wiecej, to ona chetnie pod opieke to wezmie. poniewaz ja rowniez kocham wielce jej sasiadow zastanawiam sie nad stworzeniem jakiej kompilacji, gdzie hitlerowcy beda wesolo zawodzic, pardon, jodlowac.
kaz wciaz nie wie, co z obrona, ja zas nie wiem z tego powodu co z samolotem. i tak sobie oboje nie wiemy, co na dluzsza mete skutkuje wzrotem cen dylizansu lotniczego, moim malym wkurwem i ogolnie tak malo zdrowe jest.
ps. rozowy sikacz z biedry za cale 14,99 wchodzi jak zloto. nic tylko sie nim nakurwic przy najblizszej okazji. byc moze nawet dzis.
No comments:
Post a Comment