Sunday

o życie, o egzystencjo, o kurwa.

szybki apdejcik z Frankfurtu. więc WRO był, a i owszem, był. i jebie tam rzeką oraz ogólnie jest mało atrakcyjnie. co prawda idzie wykołować szybki wyruch w przeciągu 30 minut, ale to jakby nie wystarczający dowód aby uznać to miejsce za światowe wielce. poza tym baza lokalowa słaba i ludność tubylcza jakaś dziwna. na serio.

z innej beczki, to klepłem właśnie (nie, nikogo nie w dupę) bilet do Sofii. 21 maja roku pańskiego 2012 melduję sie na tamtejszym lotnisku celem rozpoczęcia nowych animacji.
obecnie jestem na etapie poszukiwanie lokalu, gdzie zamieszkam i gdzie gości przyjmować będę. bo lista społeczna się spora zrobiła, nie sądziłem, że tyle osób mnie lubi.

poza tym bardzo miło, jebię właśnie trzeciego browara i czuję, że jutro w pracy to ja mogę być mało zdatny.

No comments:

Post a Comment