jakos weny nie mam na ladny i skladny tekst. nie chce mi sie. wyjebane mam. pomimo tego, ze Zlotowlosa Helena zaliczyla mi pol warunku (nie wiem, ktora czesc jest bardziej chujowa, ale tablicowa zdana). poza tym pani Halinka z sekretariatu nie wie, co z Kazem. bo nie maja kontaktu. Kaz wzial i zapadl sie pod ziemie. bosko.
naszla mnie wlasnie idea taka fajna. sprzedaje chate w gorzowie, bookuje bilet na jaka wyspe gdzies w polinezji i tam sie animuje, w dupie majac europejskie problemy, typu sypiace sie gospodarki, grozby malych niepokojow i tym podobne atrakcje. taaaaaaaak... taka wyspa rawannawi mnie zainteresowala.
nie, jednak ta wyspa nie bardzo, bo z samolotami krucho. szukam dalej.
wyspy kokosowe okazaly sie dostepne, ale za 7 kola w jedna manke. zdzierstwo w lekka. i milion przesiadek.
No comments:
Post a Comment