Monday

fukc off my dear.

wiec robocie jestem zawieszony. nawet nie tyle zawieszony, co zredukowany. do osmiu godzin tygodniowo.  czyli mniej niz nic i jasna wskazowka, zebym sam zrezygnowal. ot, taka atrakcja.

do tego przeprowadzka wykonana. wszystko gra i styka, ale wizja tlumaczenia komus, ze wlasnie stracilem robote jest malo radujaca me serce.

ogolnie mam jakby dosc.

No comments:

Post a Comment