Friday

bede przynudzac

wiem, to moze byc poniekad nudne, ale mam jakas permanentna ostatnio faze zadumy intelektualnej nad sensem istnienia w dzikich kapitalizmu czasach. bo z jednej strony swiadomosc, ze time goes by so fast, a z drugiej jest ten jebany nakaz zyciowej racjonalnosci, ze praca, ze trzeba i ze to bardziej wskazanym jest. a ja w sumie to nie wiem. znaczy wiem tyle, ze nie chce sie za kilka lat obudzic z raczka w nocniku i miec swiadomosc, ze czas mija a ja wciaz w czarnej dupie pracujac w chujowym miejscu nad rzeczami, ktore sa dla mnie absolutnie niesatyfakcjonujace.

a teraz to juz w ogole. bo rozstanie z junipart teknolodzy and lodzistik to tylko kwestia dni i mojego "i want to terminate my contract" oraz znalezienia nowego zrodla finansowania ekscesow. bo ekscesy to moja mocna strona. zaczynajac od 'polish jajo trip", przez "croatia welcome to", nastepnie "pogilgaj faro z Pania Przewodnik" i byc moze jakos w to wskoczy akcja "jak unikanc skrobanki, czyli Jadzia uczy zakldac gume". no wiec jak widac plany sa szerokie (bo nie mozna zapomniec o koniecznosci zdobycia w miedzyczasie frequent flyer status), a gorzej jakos z finansowaniem owych projektow. nie wiem, moze unia daje jaki piniadz, a ja jeszcze nie odkrylem z jakiego o projektu mozna kase wyczochrac i gdzie wniosek malowac.

tak wiec generalnie jebie sledziem.

fuck.

No comments:

Post a Comment