Sunday

wiosna nakurwia

przyznac nalezy, iz dalece uraczon jestem ostatnio, na co wplyw czynnikow kilka ma. sposrod nich pierwszym jest fakt, ze za 5 dni bede juz sie wesolo zbieral do final suitcase packing, gdyz o 18:02 w najblizszy piatek startuje moj treni na BHX airport internaszynal. wszystko jest juz ready, nawet zem walizke na okazje podrozy zanabyl. co prawda przekroczylem budzet nan zalozony dosc znacznie, ale bardzo ladna jest i juz od wejscia krzyczala "wez mnie, wez mnie! nie te zdzire czarna obok, ale mnie. jestem ladna, czerwona, mam cztery kolka i zamek szyfrowy". ten ostatno element juz z reszta zablokowalem nawet i bede musial go jakos odblokowac. ubaw bedzie po pachy cos czuje.

poza tym bardzo sie racze praca, co ja tymczasowo wykonuje, by zarobic na te wszystkie walizki i inne bilety. pracuje bowiem we firmie, co sie kwiatkami zajmuje. wiec siedze sobie w ciszy i spokoju (bo naczelna zasada na zakladzie, to no stress) w szklarni kolekcjonujac zamowienia lub robiac mal movement. praca na swiezym powietrzu sluzy mi wielce, zen mi wzrosl znacznie, obwod w pasie spadl poniekad i na dodatek zem opalenizny nabyl. swoja droga opalic sie w UK to wyczyn, choc pogoda ostatnio wiosenna wielce i nie pamietam nawet kiedy opad mial miejsce ostatnimi czasy.

chcialem cos jeszcze napisac, ale juz nie pamietam co. ide gary myc.

update. walizka odblokowana. 5 minut i po krzyku.

No comments:

Post a Comment