idzie wiosna. zdecydowanie. bo choc pogoda dalece chujowa (czyli dokladnie taka sama jak zawsze), to jednak w naturze ruch wystapil. znaczy sie koty byli zaczeli sie gzic. dra te ryje swoje za oknem jak opetane i tylko procy brak, co by im w tylki strzelac. a dodac nalezy, iz sama sasiadka ma tych kotow 7 czy 8, a na kwadracie sie ich spokojnie ze 30 zbierze. wiec koncert na wiele kocich glosow. i tak do wrzesnia bedzie.
poza tym idzie nowe. w sumie to przyszlo, a nawet i przyjechalo. mariola. mariola bardzo godnie zastapila barbare i sluzy mi jak na razie bardzo oddanie. jutro zadzwonie do banku, co by ja ubezpieczyc i wtedy juz bede calkowicie o nia spokojny. a wracajac do marioli to jest ona ladna, zgrabna i powabna (czyli odwrotnie niz ja). i gdyby nie bateria to mozna by ja za ultrabooka wziac.
No comments:
Post a Comment