w poniedziałek nastał ten dzień, kiedy powiedziałem sobie jasno i wyraźnie, że dość, że koniec i że basta. znaczy koniec stanu galaretowienia i otłuszczania się i że podjąć tu należy działania na froncie podniesienia poziomu prezencji i upgrade'owania ramion i klatki piersiowej z poziomu "wychudzony 12latek" do poziomu bardziej odpowiedniego. no i znalazł żem ja w internetach kilka koncepcji ćwiczeń, wybrał żem jedną i zaczał żem. że tak powiem, efekt mnie nie do końca uraczył, bo okazało się, że coś co kiedyś było moją kondycją (wiem, nigdy szału to nie robiło, ale jednak było), teraz jest ... hmm... w sumie to tego nie ma. bo kto to kurwa widział, żeby 10 pompek robić seriami., znaczy po dwie, bo inaczej się łapy rozjeżdżały i całość wyglądała żenująco delikatnie ujmując. motywacja jakby mi przez to spadłai rozważam powrót do otłuszczania, ewentualnie zastopowanie go nieżarciem. ale jeszcze nie wiem.
ponadto już minął trzeci dzień w nowym zakładzie pracy. zakład ten ma parę plusów, że blisko, ładne biuro i ogólnie miła atmosfera oraz jeden minus, czyli że w sumie nie wiem, za bardzo co tam robię, bo na razie jakby się nic nie działo. no ale sobie siedzę, płacą i jest sympatycznie. nie wiem tylko ile ów stan potrwa.
dziś nawet jadę do northamptonowa żeby kogoś tam z firmy w jakimś celu poznać, żeby ona mi coś tam wytłumaczyła. jak mawia posłanka kruk - cośtam, cośtam.
oczywiście jestem już na etapie planowania kolejnych ekskursji. w kwietnia PL, bo trzeba dowód odebrać, w czerwcu można by jaką sofię czy inne sarajevo jebnąć i może, o ile posiadać będę stosowny piniążek, to i się jesienią zobaczy, jak klony liście gubią w kanadzie. a że stosowny piniążek się mnie nie trzyma, to chuja zobaczę, a nie kanadę (a i szanse na chuja wysokie nie są).
i to było na tyle obecnie. stay tuned.
UPDATE
przypomniała się mnie historyjka z GDN. biegnę ja se niczem ta sarna przez polaną (do paśnika) po galerii bałtyckiej, a tu niespodzianie (niczem myśliwy zza kniei) wyskakuje panienka, co sie zajmowała wciskaniem kart kredytowych. i panienka ta dopada mnie i takie oto zadaje pytanie: Czy mieszka Pan w Polsce? i teraz zagwozdka, czy spodnie czerwone, co je miał na sobie ja, wskazują na innostranność, czy też może to takie standardowe pytanie na początek było...
No comments:
Post a Comment