wiec lece. 5 kwietnia o 18:40 nakurwiam na zurich, by nastepnego dnia rano obrac destynacje warsiawa. i tu zaczynaja sie schody. no nie wiem, czy udac sie do torunia i tam sie zaszyc na dwa dni, czy tez moze zaszyc sie w WAW, albo moze na POZ uderzyc i pozniej gdzies kombinowac z czasem tylko dla siebie. wracam zas z PL 14.04 o 14:50. z WRO via FRA.
poza tym sie kreci. robota, winiacza jakiego sie ojebie domowej roboty, poprokrastynuje sie i tak leci.
byle do wiosny.
No comments:
Post a Comment