cóż... okazało się, że aktywność fizyczna to mi pisana nie jest. bo z tym cyrkiem pod hasłem szóstka weidera pożegnałem się po dwóch dniach z uwagi na braki motywacyjne i ogólną niechęć do nadmiernego wysiłku. znaczy, że zadziałać można tylko manipulując żarciem. i to też mi idzie jakby po wuju, bo orzechy, pomimo tego, że zdrowe, to jednak w ilości 200 gramów dziennie, to jakby za dużo. a szkoda, bo dobre w chuj. jutro będę musiał się udać do marksa sprawdzić, czy tam jakiej zieleniny obiadowej nie dają. bo praca na cv1 ma ten minus, że wokół greggsy i cała reszta tego chujstwa z niezwykle smacznym, ale raczej nie zdrowym żarciem. no i to tyle z odcinka walki o wiosenny look.
znalazłem sobie nową barbarę. co prawda mocą ona nie grzeszy, ale ja też nie zamierzam wyjebać nie wiadomo ile na nowy sprzęt. poza tym jest ładna, slim (nie to co ja), ma 14 cali i jestem acerem. co prawda za rogiem czai się jeszcze lenovo z lepszą baterią, ale słabszym procesorem.
odnośnie zakupów (znaczy w sumie bardziej karty płatniczej), to założyłem sobie konto w barcalys'ie w sobotę. przy czym akurat mój udział jakby słaby był, bo w piątek z Szanowną Współlokatorką się nałupaliśmy wódą (niestety smirnoff) i sobotni poranek był trudny. 4 alka seltzery, helikopter we łbie i mocne postanowienie, że już w życiu smirnoffa nie ruszę. no ale że appointment był, to się zatarabaniłem jakoś do tego banku i sobie pokonwersowałem z panią prawie dwie godziny.
sama zaś idea nowego konta to wynik dalece chujowego poziomu customer service w lloyds'ie. bo tak - za każdym razem, kiedym to się za granicę udawał trzeba mi było do banku iść, żeby mi kartę na tę okoliczność transakcji poza UK odblokowali. i za każdym razem jakaś pokraka tę kartę do łapy brała i jej numer wbijała w system. szkoda tylko, że dopiero przed ostatnim tripem do PL miła pani powiedziała, że tą kartą to ja se mogę w zębie podłubać, bo to cash account i w życiu za granicą mi bankomat kasy nie wypluje. i tak to o. zapytałem więc, czy mogę sobie konto upgrade'ować do jakiegoś cywilizowanego. a w odpowiedzi usłyszałem nie, ale może pan zamknąć konto jeśli sobie pan życzy. i chuj. aż z wrażenia nie wiedziałem co powiedzieć. więc zgodnie z radą konto zamknę. co prawda nie już zaraz, ale nie dłużej niż za dwa tygodnie.
we wtorek mam review w robocie. paniki nie ma na tę okazję. ale nie uważam, żeby ono znowu takie konieczne było.
* Pech Jak Chuj
No comments:
Post a Comment