sety mi trzeba. moze nawet dwoch. w sumie trzy nie bylyby glupim pomyslem. bo czas przestac ukrywac, ze dokonalem zawodowego upgrade'u. bardziej mozna by to opisac zamiana gowna w srednio ladnym papierku na gowno w pieknym i blyszczacym zawiniatku. bo to co sie tam wyprawia ostatnimi czasy przyprawia mnie o kurwice, chujnice i wscieklizne. i wcale nie zartuje ani tez sytuacji nie upiekrzam. jutro na ten przyklad moge nie ujechac kolejnego conference call i powiem im, jakiez wysokie mam o nich zdanie i gdzie mnie oni ucalowac moga za przyzwoleniem mem.
jasne, niby rozwoj, 17k i te sprawy. ale caly ten jubel nie jest tego wart. szkoda mojego zdrowia i nerwow. wole zapierdalac za mniejsze pieniadze, ale miec swiety spokoj i nie dealowac z idiotami tego kalibru, co ich mam pod reka.
szczerze mowiac nie wiem, czy do urlopu uciagne. a to tylko 11 dni w robocie. jebie sledziem az trzeszczy.
No comments:
Post a Comment