Tuesday

bylo, minelo.

byl ambitny plan, co by sie przez weekend pouzewnetrzniac, posmarowac rozne duperszwojce i takie tam atrakcje, ale srednio mi poszlo. bo w piatek sie trzema browarami zrobilem, w sobote byla kolacja, a niedziela jakos tak minela nie bardzo wiadomo kiedy.

poniewaz teraz za bardzo nie pamietam, co ja tam wiekopomnego chcialem pisac, to sie specjalnie nie popisze. bo tak jakos juz sie stalo, ze kolejny tydzien juz w polowie jest, a ja nawet nie wiem kiedy tak sie stalo. bo ostatnio po pracy to ja detka jestem i jak se kawy nie jebne i trzech zielonych herbat, to ide w kime. co prawda po konsumpcji ww. tez ide w kime, ale jakby pozniej, czyli przez jakie 4 godziny mam jeszcze czas, zeby cos tam poszturac i poanimowac.

i to by bylo tyle.

No comments:

Post a Comment