odnośnie zeszłego weekendu, to był. były urodziny, co to na nich byłem najlepiej ubrany. i był ubaw. znaczy dalece impolite komentarze o jednej parze, co to ją pizda swędziała, a on jakby miał wyjebane. i to był piątek.
w sobotę w nocy, w piątek w sumie też, Miś overnightował na włościach, więc miałem w wyrze kogoś, kto się poci i podgrzewa. niekoniecznie atmosferę. przy czym przyznać mnie należy, że owłosiona (w sumie przystrzyżona, więc efekt nie do końca ten-tego) klata to bardzo miła rzecz. łapy owłosione czarnym kłakiem jak również (kurwa, nie sądziłem, że taki kłak może na mnie tak działać).
w niedzielę zaś była jaskinia, wodospad, drogi klasy trzeciej (ja pierdolę, na księżycu jest równiej), bułgarska prownincja i kilka stanów przedzawałowych (bo jak Miś prowadzi, to klękajcie narody i łykajcie persen na kilogramy). przy czym, z uwagi że z Misiem, to bardzo miło.
obecinie zaś pracuję na skurwiałej zmianie od 15:30 do 00:00. i rozmowa w CC okazała się nawet nie taka zła. może nawet będzie druga. może.
poza tym nie mogę jakby spać i teraz jebie Shumensko, w opcji 1 litr, prawie na hejnał. byleby tylko zasnąć.
i w niedzielę gdzieś jedziemy. ja jako foreign visitor. nie wiem w sumie gdzie, ale jedziemy. podobnież jakiś kurort górski, a później jezioro.
PS. czy wspominałem, że Miś jest zajebisty w łóżku? i że coraz bardziej mi się podoba?
No comments:
Post a Comment