Tuesday

weno, gdzie żeś spierdoliła

dzieje się, a jakże by dziać nie miało. ale ja jakoś nie bardzo intelektualnie się prezentuję, żeby wydarzenia te opisać.

zacznijmy może od asparuhova, gdzie żem weekendem bawił. to to asparuhovo, co jest jakie 80 kilometrów na południe od varny. gdzie poza jeziorem nie ma nic. to znaczy nie wliczam osłów, kuniów, kur i dziurawych dróg. zostałem tam zaproszony, jako że Miś* tak szkolenie robił i uznał, iż ze mną będzie mu szło lepiej. no tośmy zakupili bilet** na dyliżans i pojechał sobotnim rankiem.
jechałem byłem tam pociągiem Złote Piaski, co to należy do kategorii posh. posh w chuj nawet, gdyż za bilet na ten środek lokomocji (w jedną stronę) zapłaciłem prawie tyle, ile Miś za return w wagonie sypialnym. więc oczekiwania były. niepotrzebnie. bo wagon okazał się być zwykłą bezprzedziałową jedynką ze sfiksowaną tutejszą numeracją. i klimatyzacją. stolików, śmietników i zasłonek już nie było. a słońce nakurwiające prosto w oczy znacznie umila podróż.
ale jakoś do varny się dokulałem. niestety, pociąg był 18 minut opóźniony. a ja na przesiadkę miałem minut 20. więc zostały mi 2. dwie. 120 sekund. varna nie jest dworcem takim jak berlin hbf, więc miliona peronów tam nie ma. ale ze 4 się uzbierają. a i system informacji nie działa zbytnio, więc pociąg wybierałem na oko. znaczu taki co wyglądał na sposobiący się do odjazdu. szczęśliwie udało mi się usadzić we właściwym.
jakość pojazdu była poniekąd dyskusyjna. bo nie dość, że unosił się tam pierwszorzędny zapach uryny, to i jeszcze telepało tak, że miałem wrażenie, iż cała ta misterna konstrukcja się rozpada. ale się nie rozpadła. znaczy nie do asparuhova.

we wsi docelowej sposobiłem się by nóżkę umoczyć w tamtejszym jeziorze. skończyło się na sposobieniu, bo glon bogato wystąpił, a i komary dopisały. więc z plażingu nici. za to siedząc w pokoju ośrodka wypoczynkowego znalazłem office'a 2013 (znaczy torrent) i stworzyłem sobie profil na jobs.bg***

powrót do sofii był bardziej ekscytujący. bo w niedzielę po południu okazało się, że mój bilet jest ten tego nie bardzo. znaczy na 26/07 zamiast 28/07. pani kasjerka Misia w chuja zrobiła, a on tego nie załapał. cóż, zdarza się. więc trzeba było się w trybie emergency (bo wiadomo, pierwsza klasa, rezerwacja, gołębie, zeszyty) do varny udać i tam bilet zakupić i do pociągu wsiąść. emocji moc.
ale do stolicy kraju bułgarskiego dojechałem, wyspałem się nawet i źle nie było.

to na razie tyle.

* Miś. no z Misiem to tak trochę się dzieje. bo Miś łączy dwie rzeczy (do tej pory nie udało się mnie znaleźć takowego miksu) - znaczy bystry, złośliwy i z poczuciem humoru, a zarazem bardzo uzdolniony w łożku. wcześniej było, albo jedno, albo drugie. a teraz combo.
ponadto Miś rzucił hasłem, że on by chciał PL zobaczyć. ja na to, że tak, ale wiosną lub jesienią przyszłego roku. i to nie na zasadzie chuja razem pojedziemy, więc cię spławię, ale po prostu ze strony logistycznej to lepszy plan. i nie będę ukrywać, chętnie bym tam z nim pojechał.

** słówko o BDŻ, czyli kolejach tutejszych. jeśli ktoś polskie uważa za syf i malarię, to serdecznie zapraszam. bilet z wyprzedzeniem kupić można, a i owszem, ale tylko na 20 dni. i to w takiej kasie, co to w piwnicach jest i obcokrajowiec by jej ni chuja nie znalazł. a system informatyczny jaki mają... panie! rezerwacje to panie maluję w takich zeszytach. każda ma swój własny i w nim maluje kółeczka. nie wiem, na jakiej zasadzie się one dzielą, ale każda ma własne. pomiędzy stacjami komunikacji nie ma, tzn. jeśli chcesz miejsce na bilet sypialny w pociągu Sofia - Varna przez Płovdiv to musisz prawdopodobnie gołębia pocztowego nadać do Sofii, co by miejsce zaklepali, bo w Płovdivie zeszytu nie mają. przy czym istnieje ryzyko, że nawet gołębie jako sposób komunikacji dla BDŻ są zbyt nowoczesne.

*** - założyłem sobie profil, bo u mnie w robocie to momentami cyrk. znaczy nikt nic nie wie. na przykład według jakich świat mamy pracować, kiedy mieć wolne i jak ma to wyglądać po pierwszym tygodniu września. słowem jubel. nie żebym chciał spierdalać już od razu, ale za jaką inną opcją się rozejrzeć można.

No comments:

Post a Comment