Friday

kaganek oświaty niosąc...

poniosłem ja ów dziś na stołecznym aerodromie w Sofii. bo trzeba młodszym braciom w EU wskazać zachowania pożądane, strój odpowiedni i takie tam. bo obyczaje nacji bułgarskiej na pokładzie dość ciekawe są, jak choćby wyciąganie bambetli ze schowków bagażowych podczas startu (finalnej części startu, kiedy samolot zapierdala ponad 300 km/h) czy wypinanie się z pasów i bycie gotowym do wyjścia z samolotu już w momencie przyziemienia.
obawiam się tylko, że naród tamtejszy mógł nie dostrzec mych wysublimowanych (może nie do końca, bo we FRA kurwami i chujami rzucałem dość namiętnie) manier. nieuki.

teraz zaś toczę się jakimś interregio do łodzi. interregio, bo maszyna z FRA opóźniona przyleciała i mi TLK spierdoliło na zachodnim. taki fart, ale jakby nie. trudno stwierdzić.

dodam też, że chętniej bym się gził z S., niż animował się po Ziemi Łódzkiej.

No comments:

Post a Comment