Poczatkowo myslalem, iz tutejsi kierowcy swoje prawa jazdy znalezli w czipsach (chrupkach/paluszkach/piwie/czymkolwiek), jednakze po wycieczce do Grecji doszedlem do wniosku, ze to tam sa papiery z czipsow, a w BG wygrywa sie je na loterii.
Bo jezdza oni niesamowicie tutaj. W miare bezpiecznie, fakt, ale z taka kurwa fantazja i przekonaniem o wlasnej zajebistosci, ze az zeby bola. Ogranicznie predkosci - to dla ciot. Zakaz wyprzedzania - ale czemu, przeciez tylko 3 zakrety bez widocznosci. Wpuszczenie autobusu - niech se biedaki czekaja, bylo se fure kupic. Przejscie dla pieszych - na chuj sie oni po drodze paletaja.
Na porzadku dziennym jest trabienie, mruganie swiatlami, wymuszanie pierwszenstwa, zajezdzanie drogi i czule uwagi o matkach/siostrach/corkach* innych kierowcow. Najbardziej wiowiskowo robia to kierowcy autobusow. Jako ze autobus duzy to i duzo miejsca moze zablokowac, a przez to i duzo samochodow. Trzeba przyznac, z kierowcy owych czesto z faktu bycia wiekszym korzystaja. Do klasyki weszlo juz atakowanie przystanku autobusowego (po prawej) z lewego pasa. Skrajnie lewego.
No comments:
Post a Comment