post pisany po trzech piwach, wiec ani to stan wskazujacy, ani trzezwosc pelna, takie chuj wie co
sie bylo przewinelo ostatnimi czasy pytanie. na poczatku, jakis miesiac temu, czy nawet ponad, po udanym dosc seksie z Panem M., padlo pytanie "czy bedziesz tesknil?". ostatnio padlo ono we wtorek, w czasie malej konsumpcji na osiedlu wichrow wiejacych, i zadane zostalo przez Pania S. w obu wypadkach, niezaleznie od ilosci promili w wydychanym powietrzu, padla odpowiedz, ze nie. co prawda w obu tez przypadkach odpowiedz brzmiala zupelnie inaczej i dobor slow byl mniej, lub bardziej, dyplomatyczny, ale nie.
generalnie roztrzasanie (duze slowo, zastanowila mnie bardziej odpowiedz moja i jej pewne trwanie w czasie) tego utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze nie. bo primo, nie ma co ukrywac, emocjonalnie to ja sie w okolicy pantofelka plasuje i cos takiego jak tesknota jest mi dalece obce i niezrozumiale. secundo - nie ma za czym/kim tesknic, bo ok, czestotliwosc spotkan ulegnie obnizeniu, ale nadal beda one wykonalne (ok, sex via arajp mnie zupelnie nie raczy, ale inne sprawy mozna ta droga zalatwic), wiec po co sie spinac i zadawac takie pytania. w koncu nie wyjezdzam do nowej zelandii, strefa czasowa prawie ta sama, wiec wtf moglby zapytac zainteresowany czytelnik?
otoz po raz kolejny okazuje sie, ze to ludzie sie do mnie przywiazuja, ale nie ja do nich. i nie rozumiem za bardzo dlaczego i po co? przeciez moze byc tak, jak z Pania A, ze oboje jestesmy w roznych rejonach, ale kontakt mamy, obieg newsow jest i generalnie buczy i gra. ok, fajnie byloby sie wodki razem napic, ale ze nie ma jak, to nikt sie nie potnie z tego powodu. tak sie stalo, tak sami zdecydowalismy i tak jest. niestety, inni jakby do takiego pulapu nie dorosli, albo tez ja nie doroslem do nich.
czy będzie Pan za mną tęsknił?
ReplyDelete(p)chich
pozwolę sobie nie udzielić odpowiedzi :D
ReplyDelete