Thursday

Microsoft, czyli powiew PRLu

Instalujac wczoraj Windowsa 8 (nie do konca zamierzenie, o czym dalej) przypomniala mi sie PRLowska akcja 1000 szkol na 1000lecie. Bo Microsoft zaserwowal mi atrakcje, ktore okreslic mozna mianem 8 godzin dla Windowsa 8. Bo tylez trwac postanowila instalacja tegoz systemu. Za pierwszy razem wystapil nieznany fail, za drugim rownie tajemniczy blad, z tym, ze na sam koniec instalacji produktu owego, za trzecim razem, po trzech godzinach, clean bootach i innych cudach zaskoczyla maszyna. Byla 2:45.
Wcale nie planowalem zakupu osemki, ale tak sie zlozylo, ze mnie lekko Microsoft poruchal. Bo zem ja se hulal radosnie na wersji customer review, az tu nagle monit brzydki sie objawil, iz jesli nie chcesz dostac kurwicy i obledu, to kup pan te osemke i nie sap, bo dajem ja za 25 funia. Czemuz kurwica itd, ano bo Microsoft postanowil, iz do momentu, kiedy to zakupie osemke moj system co dwie godziny bedzie sie restartowal. Ot, taki rarytasik maly. Wiec rad, nie rad, zabulilem.

Dzis wyklarowala sie moja przyszlosc najblizsza zawodowa. Znaczy zegnamy postcode CV21, wracamy na CV1, ale juz nie wlosko-tutejszym jublem, ale nowym. Nawet lepszym brandem. Zakres obowiazkow podobny, piniadz lepszy, brak sluzbowych telefonow i ogolne szczescie. Czegoz chciec wiecej.

Za 5 dni lecem. Zapowiadaja snieg. Ciekawe, jak mi pojdzie wycieczka.

No comments:

Post a Comment