Thursday

PL - dzien ostatni

i po urlopie. siedze wlasnie na lech walesa airport i oczekuje na kukuruznika, ktory zatarga dupsko me do monachium.
i jak to zwykle w fazie pourlopowej mam syndrom malej depresji. bo powiedziec, ze nie chce wracac do uk to malo. zdecydowanie malo. to zdziebko wkurwiajace, ze tam poza praca, nie mam nic. z kolei tutaj mam wszystko za wyjatkiem pracy. chujowy deal.

jutro zas pierwszy dzien w nowej pracy. ciekawe co to za jubel bedzie i jak dlugo tam zabawie.

No comments:

Post a Comment