mialem w planie napisanie krotkiego opowiadania pod tytulem "surrealizm w zakladzie pracy", ale ostatnio takimi rzeczami mnie tam uraczono, ze to co dla mnie jest aberracja i stanowi o pokurwieniu wyjatkowem, dla mego zakladu i zakladu dla ktorego uslugi swiadcze jest rzecza absolutnie normalna, jasna i w ogole czemu ja sie dziwie. zobaczymy, kto sie zdziwi jak ja na urlop pojade, a nowa moja menadzer (drtuga juz, a jestem tam miesiecy ponad dwa) przejmie stery. nie wiem skad we mnie to poczucie, ale wietrze bardzo ladnego faila. ale ja w tym czasie bede rozkoszy seksualnych zazywac, pic na umor i miec w pizdzie. bo tak czy siak trzeba sobie nowa robote kolowac, bo sie nie zanosi, zebym ja dlugo na postkodzie CV21 mial zabawic.
w nowy rok wchodzilem z Panstwem L., z ktorymi to mial miejsce bardzo kulturalny wieczor, co przy sklonnosciach i talentach pani domu moze dziwic. jednakowoz odbylo sie bez kaca, kaca moralnego, obnazania sie i tego typu ekscesow. ogolnie taka impreza jakby emerycka. przy czym clue balu sa zyczenia (oby sie kurwa spelnily), tzn., ze za rok bedziemy stacjonowac w innym, lepszym (bo trudno o bardziej chujowe), miejscu.
ponadto ... eeee... kurwa, chyba mam skleroze.
No comments:
Post a Comment