Przyznam, iż polskie MSZ powinno mnie jakim grantem obdarować za działalność mą uprawianą celem szerzenia wiedzy o pięknym kraju pomiędzy Bobrem a Narwią. Bo życie me towarzyskie nadal jest w fazie kwitnącej. Dziś na ten przykład miałem randes-vous z Niemcem (który to ma walor pewien, mianowicie nagrodziłem komplementem za one of the best blowjobs I have ever had, a to poważna sprawa).
Poza hitlerowcami uskuteczniam również spotkania towarzyskie z tutejszą społecznością, a jutro (w sumie to już dziś) się do Płovdivu wybieram, jako że zaproszony zostałem na zwiedzanie tegoż grodu. Oznacza to też, że jutro (czyli dziś) zetknę się z bułgarskimi kolejami, co może być nawet ekscytującym wydarzeniem.
W zakładzie pracy mnie trochę poirytowano. Trochę się mię czas pracy zmieni, na szczęście przejściowo. Od połowy lipca, przez kolejne 8 tygodni, będę pracować za zmianie popołudniowej. 15:30 do 24:00. Na szczęście dają za to dodatkowe dni wolne, płacą za taksówkę do domu i za nakłady poniesione celem zakupu żarcia. Jakiś profit jest.
Ponadto powoli kończą się zabawy treningowe i trzeba będzie zacząć pracować tak na serio. Trochę szkoda.
I to chwilowo tyle.
PS. Jest sobota i jestem trzeźwy. A to oznacza, że jestem przepity. Alkohol szkodzi.
No comments:
Post a Comment