Saturday

third parties* w kufrze

pierwsza najebka firmowa, która to miała miejsce wczoraj zakończona została pełnym sukcesem. było miło, sympatycznie i spizgałem parę browarów za dużo. czyli standard.

poza tym w czwartek miałem bardzio udaną noc z hitlerowcem. nie było ruchania, ale udało nam się zajebać bardzo konkretnie (nie jestem w stanie przypomnieć sobie którędy wiodła moja droga do domu) konsumując duże ilości browarów w sofijskich parkach. miś będzie tu ponownie za tydzień, więc na pewno zrobimy sobie jeszcze jeden taki rajd.

w czwartek zapoczątkowana została również nowa świecka tradycja gimnastyki porannej. żeby nie było niedomówień - żadnych skłonów czy pompek, a kulturalne ruchanie. z uwagi na braki czasowe popołudniami musiałem zacząć umawiać się o poranku, co jednak również ma swoje plusy.

holiday mood still switched on i nie sądzę by się miał on jakoś szybko skończyć. mam w piździe ogólnie :D


* - poligamia. złota myśl z wczorajszej nocy.

No comments:

Post a Comment