Sunday

jeszcze o piątkowej nocy

tak mi się właśnie przypomniało, że nie wspomniałem o dwóch ciekawych wydarzeniach, które miały miejsce, kiedym to wracał po najebce w kufrze.
otóż jako osobnik najebany postanowiłem zakupić dwa dodatkowe browary w sklepie monopolowym położonym 5 minut od mych włości. niestety, z uwagi na stan upojenia moje wybełkotane 2 staropramens please nie bardzo zostało zrozumiane przez panią ekspedientkę (co nie dziwne, ja siebie też ledwo rozumiałem). ale na szczęście z pomocą przybył mi pan. pan policjant. pan policjant akurat kupował kawę w tym samym przybytku i wytłumaczył pani czegóż mi trzeba.
mając już browary udałem się w kierunku domu, by teże spożyć. oczywiście zacząłem konsumpcję siedząc pod blokiem. no i kiedym osiągał stany dalekiego upojenia do klatki zaczęło się zbliżać dwóch kolesi. kiedy już mnie mijać mieli jeden zapytał, czy nie chciałbym z nimi trawy zapalić w ich apartamencie numer 8. dodam że ja mieszkam pod numerem 7, czyli jakby blisko. kolesie swoją drogą wyglądali na pedałów. jednakowoż odmówiłem trawy i wybełkotałem, że ja wolę piwo i że generalnie jestem drunk as fuck. bo byłem.
po tymże spotkaniu rozpocząłem akcję wdrapywania się po schodach na drugie piętro.

i to by na tyle było kwestią dodatkowych informacji.

No comments:

Post a Comment