Friday

zen i kaizen

no wkurwie sie zaraz. no kurwa nie wytzrymie. jak przyjebie, jak kurwa za nozki zlapie, to kurwa szczatki beda ze sciany zeskrobywac.

bo bylo tak. bylem na interwju. w nocy spalem moze ze 4 godziny. bylem zmeczony i wkurwiony. wracajac na chate dzwonie do prosiaka, bo mnie naszla taka mysl, ze mleka moze do kawy nie byc. bo kurwa za logistyke i dzial zakupow w tym jebanym kurwidolku robie ja (jakos kurwa nikomu sie specjalnie nie chce myslec nad tak prozaicznymi kwestiami). prosiak nie odbieral, wiec stwierdzilem, ze moze rabotajet czy cos. chuj. wracam, kupilem zapas petow i rzeczone mleko 3,2 i wracalem w deszczu, co me nerwy nawet ukoilo, na chate. wchodze, a tam kurwa burdel pierwszej klasy. wiec wkurw mi skoczyl porzadnie, ale sie nie odzywam. zrobilem sobie kawe (znalezienie kubka w himalajopodobnej stercie brudnych naczyn nie bylo latwe) i poszedlem z kuchni, gdzie laski z prosiakiem uskuteczniali poszukiwanie roboty. ochoty na konwersacje z ktorymkolwiek z nich nie mialem, ale nikt tez specjalnie na nia nie nalegal wiec luz.

pozniej udalem sie na drzemke, prosiak pojechal do roboty. wraca, moj wkurw lekko opadl, ale nie do konca. skoro wrocil mowie czesc i wracam do konwersacji via gg, ze sluchawakami na uszach, bo sie ramsztajnem raczylem. a teraz prosiak wstaje z wyra, ubiera sie i z wyrzutem do mnie, na co jestem zly. ja kulturalnie odpowiadam, ze na nic i ze jestem dzis malo komunikatywny. a on na to, ze to nie usprawiedliwia bycia niemilym. nosz kurwa jebana w dupe mac. jakbym byl niemily, to by wszystkie tutaj fruwaly i przemyskaly grzecznie po katach, a nie sadzily mi sie z ryjem. no jebany narod.

podlosc ludzka nie zna granic.

No comments:

Post a Comment