z cyklu dlaczego nalezy opuscic UK. przedwczoraj wieczorem poznym (po 23) z Panem B. zapragneli my alkoholu. za nim chodzilo martini, za mna drugie wino. na te okazje wsiedli my w samochod Pana B i udali sie na poszukiwania czynnego off licence. pojechali my najpierw do costcuttera, ktory okazal sie byc pozbawiony off licence jednak, tam sie jednakowoz okazalo, ze alkoholu tam niet, bo licence oni sa out. wiec dalej my do tesko-tanio-kuresko, ktore w zalozeniu ma dzialac 24h/doba. oczywiscie tylko w teorii, bo w praktyce w soboty tylko do polnocy, a my tam zajechali byli jakie 30 minut po. po tesko jakby ilosc mozliwych wyjsc spadla do zera, wiec zarzadzono powrot na wloscia. po drodze mineli my byli cos, co moglo byc zrodlem alkoholu, ale cholera wie, bo tlum stal tam dziki, a w okolicy panowie policjanty. i kiedy juz nas nadzieja opuscila zupelnie udali sie my na jeta, co by Pan B tankowania dokonal. i kiedy my zajezdzali pod stacje ukazal sie nam wielki napis "off licence" na stacyjnym wyswietlaczu z cenami. nadzieja ponownie sie w sercach naszych ukazala. niestety, szybko umarla ona, bo po polnocy to alkoholu niet. wniosek jest jeden - chcesz sie spontanicznie najebac - zrob zapasy wczesniej.
poza tym czas na powaznie zajac sie przygotowaniami do wesela. bo ogolnie w dupie jestem i garderoby jakby niet. na razie zamowilem pasek. czyli po chuju fest. w planie jest wycieczka do BHM w sobote, co by sie po bullringu poszwedac i moze cos tam upolowac. jaki spodzien czy inny element. bo sam nie wiem, w co sie ubrac. i jak. i tak dalej.
zamowilem tez knizki, co je w PL odbiore sobie z domu. i kubeczek zamowilem z Pan tu nie stal.
i tyle.
kurwa, chorwacja za niecale trzy tygodnie, a ja w sumie tez w dupie.
kurwa.
No comments:
Post a Comment