Wednesday

dzieje sie

rozpoczeto akcje pakowanie. walizka bedzie wypchana, jakbym na dwa tygodnie jechal w tropik, a nie na wesele do polandowa. buciki, koszule, spodnie i masa innych fantow, co by w sobote wygladac godnie, zacnie i z kultura prezentowac sie. chuj, ze na razie walizka jest spakowana w 20%. jutro bedzie krzyk, raban i bieganie, bo o kurwa, czy mam wszystko?!.

robota dalej jest spoko. bo i napoja (kawa i innymi napojami bezalkoholowymi), bo nakarmia (ten katering codzienny spowodowac moze, ze szybko odzyskam to, co stracilem w parcelu), i na peta wyjsc mozna o dowolnej porze. ogolnie milo, sympatycznie i bardzo kulturalnie. poniewaz to warwick, a nie cov, to nawet mowia zrozumiale. nie mam na co narzekac, a i moze nawet lepiej bedzie. sie zobaczy.

poza tym mlyn psze panstwa, dzieje sie i jest wesolo. oby tak dalej.

No comments:

Post a Comment