Monday
urlop
08:10, 23/06/2012
lecimy. ja, barbara i reszta ekipy. obecnie przelecielismy nad kanalem brytyjskim/la manche (co kto woli), ktory to pierwszy raz ujrzalem z okna samolotu. lot bardzo milo (moze glownie z uwagi na przystojnego pana stewarda), a i sluchaweczki z gatunku helmofon swietnie sie sprawuja, choc Q400 nie nalezy do najcichszych maszyn.
za jakie 20 minut powinna sie obajwic memu cudnemu obliczu bruksela, gdzie biegac trzeba bedzie, bo czas transferowy slaby, a i blisko nie jest. mam tylko nadzieje, ze skurwialy samolot do TXL nie zrobi takiego numeru, jak LH182 w ostatni piatek, ktory to sie postanowil opoznic, gdyz nie przepadam ja za bieganiem bez sensu.
10:07, 23/06/2012
odcinek bru - txl. czyli zdazaylem i nawet sie nie nabiegalem. zaluje jedynie, ze nie przycmilem pecika na terminalu B, bo czasu bylo sporo. ogolnie locik bardzo mily. czuje sie prawie jak biznes, bo mam caly rzad dla siebie, kiedy reszta siedzien zajeta na full. szkoda tylko kurwa, ze nikt mnie nie poinformowal, ze w tym parchatym airbusie nie ma okien w rzedzie 24. no ale chuj, te 90 minut jakos przetrzymam.
a, i jest to prawdopodobnie moj ostatni lot z SN. bo raz, ze z paleniem kiep w BRU, a dwa, ze nie karmia. flybe daje pasze, a SN nie. choc oba loty w tej samej taryfie i pod bandera tego samego przewoznika. pojebani sa.
17:03, 23/06/2012
moge powiedziec tylko tyle, ze niechec do nauki niemieckiego w okresie mlodzienczym uznac musze za jeden ze swoich najwiekszych bledow. porazke okrutna. bo berlin jest w kurwe sexy. zyje. ludzie sa ladni. miasto jest niezle. nie to, co to jebane coventry, ktore powinno zostac zrownane z ziemia, co by wstydu nie robilo nikomu.
oczywiscie nie musze dodawac, ze najwiekszy walor to chlopy. przystoje, urodne i zapowiadajace, ze mozna by jakich animacji dokonac. nie jak ci jebani spasieni brytole.
za pol godziny zaczyna sie boarding na LH3070 do ZAD. czyli glowna czesc wesolego eventu. nie powiem, zjebany jestem jak kon i chetnie bym sie w wyrze uwalil, ale chodzi za mna tez pojscie w miasto i balet jaki. musze to przemyslec.
08:52, 25/06/2012
jest jakby inaczej. goszcze w innym przybytku, niz bylo to pierwotnie planowane (wydalem na to tez sporo wiecej, co nie do konca mnie uraczylo). ale nie oznacza to, ze jest zle. bo jest zajebiscie. spalony jestem juz na swinski roz (raptem 5 godzin na plazy), bo goraco tu i slonecznie. i tak poludniowo.
do kompletu strzelilo mi lat 25. ot, tak.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment