Zdarza się czasem, iż człowiek nieusatysfakcjonowanym czuje się we związku swem, w związku z czym przychodzi na myśl idea małego skoku w bok. Czasem idea ta ma źródło w jakichś ekscesach, co to one miejsce w przeszłości miały i pomimo uzwiązkowienia człowiek chciałby je kontynuować. Wiadomo, dobry seks raczej się samopas drogą nie szwęda, a jak się już takowy ma, to pilnować trzeba go jak oka w głowie, co by w siną dal nie spierdolił.
Podchodząc do tematu od strony praktycznej o paru rzeczach pamiętać należy.
Po pierwsze primo zabawa w one night standy jest rozwiązaniem słabym. Ja wiem, że niektórych kręci i oszałamia ta potencjalna mnogość doznań, rożnorodność i inne pierdoły, ale nie ukrywajmy - jakościowo pożycie będzie słabe. Bo raz, że każdego w łóżku trzeba się uczyć, a dwa, że naród w materii tej często prezentuje poziom żenujący i w szkole czy innym ośrodku edukacyjnym dostałby za swą postawę, wiedzę i umiejętności papcia lepszego niz ja od Cioci Heleny.
Po drugie dobrze, żeby obiekt zdradzany wraz z obiektem zdradzającym nie posiadali wspólnych znajomych. Bo to często tak jest, że coś się bokiem wysypie, ktoś kogoś gdzieś widział i heca typu miałeś być w tesko, a ruchałeś się kuresko gotowa. A to tylko stres, łganie bezczelne i niesmak. Więc nie.
Trzecim punktem jest planowanie. Planować należy bardzo dokładnie, biorąc pod uwagę pierdyliard różnych rzeczy, które się mogą niespodzianie, czem królik z kapelusza, pojawić. Typu strajk LH, pożar lasów na Kamczatce, huragan w Koziej Wólce czy też brak alkoholu w lokalnym monopolu. Należy rozważyć wszystkie opcje, przekalkulować ryzyko i przejść do kolejnego punktu.
Miejsce, czyli numer cztery. Im dalej tym lepiej, im bardziej odludne tym jeszcze lepiej. Mniej potencjalnych znajomych znajomego cioci Krystyny, co ma za długi jęzor i chlapnąć lubi newsem na prawo i lewo. Więc Bory Tucholskie, wyspy wszelakie i inne Puszcze Białowieskie.
Element numer pięć jest cover. Czyli jakiś znajomy/rodzina/obiekt, co to chcemy się doń udać, ale koniecznie bez drugiej półówki. Że niby chcemy troche sami pobyć, życie pokontemplować, wódki się napić. Dobrze, by nasze kochanie miało w tym czasie jakiś ruski cyrk na karku, typu występ mongolskiego chóru kobiet z brodą ujeżdżających jaki. Im poziom ogarnięcia burdelu trudniejszy, tym lepiej.
Ostatni element to wrodzone lub nabyte umiejętności aktorskie. Im wyższe zdolności w kategorii łżenie jak bura suka, tym lepiej. Trzeba być przygotowanym na wszystko.
Na koniec zaś wskazówka najważniejsza - kombinować tak, żeby nie trzeba było zdradzać. Ale to już wyższa szkoła jazdy.
No comments:
Post a Comment