Wednesday

między strajkiem a fryzjerem

czyli przygotowania do wycieczki do PL w pełni. choć jubel przy tym wyjątkowy i nie tylko z mojej winy, bo i UFO swoje 5 eurocentów dołożyło. UFO, czyli związek zawodowy cabin crew, co organizuje w LH strajk w piątek. Jak nietrudno sie domyślić, spowodowało to już odwołanie jednego z moich lotów i ogóle bycie me w dupie. bo tak po prawdzie to nie wiem jak i kiedy Berlę osiągnę. jest niby plan, by próbować się jutro na SN przebookować i via BRU na TXL uderzyć, ale ciężko powiedzieć, co z niego wyjdzie.

do kompletu walizka sama się nie chce spakować, noclegu na sobieszewie nie zaklepałem jeszcze, wszystkich spotkań nie poumawiałem. przy czym raczy mnie, że pogoda na SOP zapowiada się nieźle i będzie można girę i inne członka ku słońcu wystawić.

jutro zaś jeszcze fryzjer, final fight with suitcase i chuj wie co.

urlopy męczą. jeszcze nie wyleciałem, a już mi się nie chce.

update, 6/09/12, 22:25
zrebookowany jestem na świniowóz Brussels Airlines o 6:30. żeby mi się przyjemniej leciało jestem klasa U, co oznacza b. economy flex +, czyli paszę dadzą i mam fast lane do security w BHX. zapowiada sie urocza podróż, o ile 900 mnie dupę na lotnisko zawiezie. nie wiedzieć, a może wiedzieć, czemu jakoś nie wierzę w travel coventry czy jak się ten burdel zwie. po moich doświadczeniach z linią 6 czy też 8 poważnie się obawiam. ale nie chce mi się spędzać trzech godzin na lotnisku, więc nationalem nie jadę. no risk, no fun, jak mawiają górale zza Uralu.

No comments:

Post a Comment