moje zycie jest so fuckin' exiting. jak emeryt jakis w lesnej gluszy. i nie bede ukrywac, jakos nie mam ochoty na razie tego zmieniac. bo sie przynajmniej skupic moge w pelni na prokrastynacji i rozrywkach na poziomie dna, typu facebook i inne pudelki. oraz praniu, sprzataniu i gotowaniu.
poza tym trzeba mnie znalezc jaki bilet na samolot na listopad i zapoznac sie blizej z oferta hotelowa stolicy, bo czuje ze to bedzie moja nowa, czesta destynacja. bo wiadomo.
ponadto swiat jest pelen idiotow, a ja urodzilem sie pare lat za pozno.
No comments:
Post a Comment