Wednesday

update

zacznijmy od kontynuacji wczorajszego posta. bo ta piesn, co sie nia ekscytuje obecnie, to sie jakos nie zlinkowala. a powinna byla byla pojawic sie tu. piesn urocza i wielce zyciowa.

poza tym napisala do mnie dzis kelly z mojej bylej agencji. jak kelly pisze, to opcje sa dwie - albo powazny gnoj, albo sle payslip. tym razem bramka numer 2 - przypomnialo sie im, ze wypadaloby mi za moj niewykorzystany urlop zaplacic (o czym ja juz w sumie zapomniec zdazylem). i takim oto sposobem wpadlo mnie  gratisowe 100 funia, z ktorych posiadam obecnie tylko 60, bo zdazylem poczynic juz zakup na strawberry.net, a niedlugo nie bedzie nic, bo trzeba jeszcze knizki zamowic (koszyczek na gandalfie juz peka w szwach, bo sie nowy Nesbo pojawil, a poza tym zainteresowala mnie literatura hiszpanska i na te okazje zakupic postanowilem pana Mendozy proze.

a poza tym jeszcze 30 i lece. zajebiscie w chuj.

No comments:

Post a Comment